Wprowadzenie

Rozmawialiśmy już ogólnie o tym, czym jest dobry esej, ale zawsze dobrze jest spojrzeć na konkretne przykłady i ocenę osób sprawdzających. Poniżej znajduje się przykładowy esej.  Jest dobrze napisany i pozwala uniknąć typowych pułapek, które omówiliśmy w poprzednich filmach (wymieniając osiągnięcia tak jak w CV, pisząc z punktu widzenia kogoś innego, zamiast personalnego podejścia, itp.). Nigdy jednak nie da się przewidzieć reakcji oceniającego.  Przeczytaj esej a następnie przejdź do wideo by poznać opinię oceniających.

Wzór eseju 1

Opisz znaczące doświadczenie, osiągniecie, podjęte ryzyko lub dylemat natury etycznej, z którym się zmierzyłeś oraz jaki miało to na Ciebie wpływ (max. 500 słów).
Czyjś nieostrożny błąd, pomylenie pedału gazu z hamulcem, sprawił, że stałem się ofiarą wypadku. W karetce, pędząc ciemnymi ulicami mojego miasteczka, próbowałem powstrzymać łzy, podczas gdy dwóch pomocnych ratowników medycznych starało się mnie pocieszyć. Mimo że doznałem jedynie drobnego urazu kolana, wciąż odczuwam traumę tego wydarzenia.
To wydarzyło się 6 lat temu. Teraz siedzę na tyle karetki; początkujący ratownik medyczny, z fioletowymi rękawiczkami na rękach, stetoskopem na szyi i czerwoną torbą z narzędziami w ręce. Upewniam się również, że jesteśmy zaopatrzeni w odpowiednie urządzenia medyczne, w tym kołnierze i deski ortopedyczne.
Wysiadając z ambulansu czuję, jak ostry wiatr szczypie moją twarz. Potłuczone szkło, dwie zgniecione maski samochodów, korek samochodów. Ta scena zaczyna się rozjaśniać kiedy w końcu widzę, co się dzieje. Zatrzymuję się w pół kroku. Czuję się jakbym był w miejscu własnego wypadku.
“Weź kołnierze i deski, możemy mieć do czynienia z urazami kręgosłupa,” mówi cicho mój partner. Przynoszę sprzęt, ciągle próbując uporać się ze sprzecznymi emocjami. Z pomocą pięciu innych ratowników medycznych, wydobywamy ofiarę z samochodu i zabezpieczamy ją na noszach. W karetce zdaję sobie sprawę, że role się odwróciły. Tym razem, trzymając dłoń pacjenta, to ja próbuję załagodzić jego cierpienie, a on powoli się uspokaja. Zachowuję spokój i z całych sił próbuję sprawić, aby pacjent poczuł się tak komfortowo jak ja kiedyś. Trzymając wszystkie jego rzeczy osobiste przy sobie, wjeżdżamy z nim do zatłoczonego pogotowia i bezpiecznie go przenosimy. Gdy odchodziliśmy pożegnał mnie spojrzeniem, które wyrażało szczerą wdzięczność. Zamiast bycia niewinną ofiarą, jak mój obecny pacjent, teraz byłem ratownikiem.
Mimo okropnych wspomnień kłębiących mi się w głowie, skupiałem się na swoich obowiązkach jako ratownik. Zachowując zimną krew w obliczu ogromnej presji zszedłem ze zmiany jako odmieniony człowiek: jako ktoś, kto widzi problem i skupia się na tym co się dzieje w danej chwili bez wszelkich uprzedzeń. Odważnie zmierzając się z własnymi lękami, czułem się jakby pokonywanie obaw pozwalało mi patrzeć na moje obowiązki przez pryzmat zrozumienia i współczucia.
Potok łez, bolące kończyny czy płaczące dzieci: jestem tam, gdzie potrzeba, z uśmiechem na ustach, stetoskopem dookoła szyi, współczuciem w sercu; szczęśliwy i dumny z pomocy, którą niosę.

Ocena sprawdzających