If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:4:35

Transkrypcja filmu video

Ostatnio dużo mówiliśmy o popycie globalnym, teraz więc opowiem o globalnej podaży. Będziemy ją rozpatrywać w ujęciu długoterminowym. W mikro- i makroekonomii „długoterminowość" to czas potrzebny, by przestały obowiązywać koszty stałe i by wygasły umowy. Krótkoterminowo wiążą was umowy o pracę, musicie korzystać z fabryki, za którą zapłaciliście, więc jest to koszt stały. W dalszej perspektywie wyeksploatujecie fabrykę i możecie rozważyć zakup innej; ceny mogą już być inne. Wygasną umowy i będziecie mogli renegocjować je, ustalać nowe ceny. To mamy na myśli, mówiąc o długoterminowości. Zaznaczę podaż globalną na tej samej osi, co wcześniej popyt globalny. Ujęcie długoterminowe. Potem pomyślimy, co się stanie na krótką metę, gdy wiążą nas umowy, wydaliśmy na coś pieniądze, jesteśmy w coś uwikłani, nie wszystko możemy szybko zmodyfikować... Ale najpierw -- ujęcie długoterminowe. Na tej osi zaznaczę cenę... Pamiętajcie, myślimy makroekonomicznie. To jest jakaś miara cen dóbr i usług w gospodarce. A na tej osi, poziomej, będzie realny PKB. Powtórzę: to tylko model, do wszystkiego w ekonomii trzeba podchodzić z rezerwą, bo dokonuje się uproszczeń bardzo złożonego systemu -- gospodarki. Miliony uczestników rynku robi skomplikowane rzeczy; każdy ma w mózgu miliardy neuronów. Skutkiem są nieprzewidywalne działania. Ale ekonomiści lubią robić założenia w wielkim uproszczeniu, by sprawy stały się przystępne, do opisania za pomocą matematyki. Jednym z często przyjmowanych założeń dotyczących globalnego popytu i podaży jest to, że, długookresowo, realny PKB nie zależy od cen. Niezależnie od tego, jak kształtuje się poziom cen, realny PKB będzie taki sam. Można to rozumieć jako naturalny poziom produkcji w gospodarce. Tu mamy jakiś poziom. Ważne: to jest stopklatka. Ceteris paribus. Nie ma żadnych zmian produkcji w czasie, stopklatka. Gdyby któryś z tych czynników zmienił się, np. gdyby wzrosła liczba ludności, to ten poziom przesunąłby się w prawo i mielibyśmy większą produkcję. Gdybyśmy stworzyli lepsze narzędzia, gdyby było łatwiej znaleźć pracę... Zawsze jest naturalny poziom bezrobocia. Ludzie szukają zatrudnienia, niektórzy uczą się nowego zawodu... Ale - poprawiamy sytuację, tworzymy stronę internetową do szukania pracy, ułatwiamy szkolenia... i poziom bezrobocia spada, więcej ludzi może produkować. Wtedy krzywa też pójdzie w prawo. Albo mogą się pojawić innowacje technologiczne... I ludzie zaczną produkować więcej. Poziom produkcji przesunie się w prawo. Odkrycie jakichś zasobów naturalnych czy żyznej gleby też spowoduje przesunięcie krzywej w prawo. Może wybuchnąć wojna. Fabryki zostaną zbombardowane... W czasie wojny jest źle, zwłaszcza gdy konflikt toczy się na waszym terenie. Wtedy ten poziom produkcji przesuwa się w lewo. Cały czas miejcie w pamięci, że to stopklatka; wiele innych rzeczy przesunęłoby krzywą w jedną lub drugą stronę. Zostawię was z tym. Z początku nie wydaje się to intuicyjne. Powiecie: „Gdyby ceny nagle się zmieniły, gdyby wszystko w gospodarce zdrożało dwukrotnie, to wywarłoby to wpływ na myślenie ludzi. Zachowywaliby się inaczej, a to zmieniłoby ilość ich produkcji". Mówiliśmy o tym trochę przy okazji popytu globalnego. Rozpatrując podaż globalną, myślimy tylko o zdolności produkcyjnej. Reszta bez zmian. Nie zmienia się nastawienie ludzi, ani ich chęć do pracy, ani technologia. Nic się nie zmienia. A wtedy cena jest tylko wtórną wartością liczbową. Jeśli spojrzymy na zasoby i produkcję całego kraju, na czynniki produkcji, ludzi itd., niezależnie od tego, jakie są ceny; teoretycznie, kraj powinien produkować tyle samo dóbr i usług.
AP® jest zastrzeżonym znakiem towarowym firmy College Board, która nie dokonała przeglądu tego zasobu.