If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:2:56

Transkrypcja filmu video

Już wiemy, że dobrą gospodarkę cechuje umiarkowana inflacja. Ale na początku lat 70. zobaczyliśmy coś innego. Zwłaszcza podczas embarga na ropę w 1973 r. Wtedy pojawiła się tzw. stagflacja. Tak to nazwano. To dziwna okoliczność, gdy inflacja towarzyszy stagnacji w gospodarce. Z tych dwóch słów ukuto termin „stagflacja". Jak do tego dochodzi? Przede wszystkim wskutek szoku podażowego. Są też inne przyczyny, np. dziwne regulacje prawne, nadmiar przepisów, nieracjonalne działania rządu... Ale klasyczny przykład to szok podażowy. Czyli np. embargo na ropę naftową. Nagle podaż ropy... podaż czegoś... spada... znacznie spada. Może to być skutkiem jakiejś nagłej sytuacji, także właśnie embarga. Pomyślmy, co się dzieje z resztą tego łańcucha, kiedy podaż czegoś bardzo spada. Wiemy, że podaż jest odwrotnie proporcjonalna do cen. Gdy podaż spada, ceny... ceny natychmiast idą w górę. Można by pomyśleć: „Ropa to tylko część moich wydatków". Nieprawda. Bo jeśli kupujecie choćby owoc, to ponosicie koszt transportu. Cena ropy wpływa na owoce, żywność, wszystkie dobra i usługi. Jest wszechobecna w gospodarce. Dlatego mogą wzrosnąć ceny wielu rzeczy. A gdy podskoczą ceny, co się stanie z popytem? Znów: odwrotnie proporcjonalny. Popyt gwałtownie spadnie. Popyt spadnie. A wtedy... spadnie wykorzystanie czynników produkcji w przedsiębiorstwach, spadną inwestycje i zyski. Zyski spadną, bo spada utylizacja czynników produkcji i rosną ceny. Ale to nie są ceny, za które sprzeda się dobra. Z perspektywy USA (importera) wysoki koszt importu przekłada się na wyższą cenę dla konsumenta krajowego. Jeśli ropa jest dobrem importowym, jak w latach 70., to ceny również... to wzrost cen wywoła... Stosunek jest odwrotnie proporcjonalny. Kiedy cena wzrośnie, to bardzo spadną zyski. A kiedy spadnie to wszystko, w dół pójdzie również zatrudnienie, spadną wynagrodzenia i jeszcze bardziej zmniejszy to popyt. Zatem stagflacja jest następstwem szoku w systemie. W klasycznym scenariuszu godzi w podaż tak mocno, że w którymś sektorze gospodarki następuje inflacja. A jeśli to akurat sektor naftowy, skutki odczuwa cała reszta.