If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:7:32

Transkrypcja filmu video

W tym odcinku porównamy inwestycję z konsumpcją. Zrobimy to w dwóch kontekstach. Pierwszy nazwę codziennym i konwencjonalnym, a drugi to kontekst ekonomiczny. Dla ekonomisty te słowa mają bardzo konkretne znaczenie. To ważne. Będę używać tej terminologii czy klasyfikacji, wyjaśniając, skąd się bierze PKB. Narysuję linię. Tu będzie rozumienie codzienne, potoczny sens tego terminu, a poniżej - znaczenie ekonomiczne. Ekonomiczny sens tych pojęć, zwłaszcza w odniesieniu do obliczania PKB. Definicje nie różnią się całkowicie, ale pod pewnymi względami - tak. Inwestycja, w obu przypadkach, to coś, co robicie dla przyszłych korzyści. Jeśli np. dziś postawię dom… Buduję dom… To jest dom, który zbudowałem dzisiaj, a to oś czasu. Dom trwa. Jest inwestycją, bo kiedyś przyniesie mi korzyści. Za rok nadal będę tam mieszkał. Oszczędzę na czynszu, co jest korzyścią. Za dwa lata dom też będzie przynosił mi korzyści. Podobnie jest gdy macie narzędzie finansowe, np. papiery dłużne… Pożyczacie komuś pieniądze, może kupujecie obligację, czyli udzielacie komuś pożyczki. To jest inwestycja, bo w potocznym rozumieniu zasób, który macie teraz, da wam coś w przyszłości. Uzyskacie odsetki, jakiś zysk. W potocznym rozumieniu podobnym przypadkiem byłoby pójście na studia. To inwestycja. Zatem edukacja. Edukacja. Jeśli zainwestujecie w nią czas i pieniądze, to będzie się zwracać. Dzięki wykształceniu zyskacie lepszą pracę i płacę na resztę życia. Inwestycja będzie się zwracać. To inwestycja w rozumieniu potocznym. A potoczną definicję konsumpcji widziałbym tak: kupujecie albo robicie coś, co wykorzystacie krótkoterminowo. Zużyjecie to. Cokolwiek to jest, zostanie przez was zużyte. Może i uzyskacie korzyści, ale raczej krótkoterminowe. To właśnie konsumpcja w sensie potocznym. Jeśli kupicie batonik i zjecie go, to zostanie skonsumowany. Nie dokonaliście inwestycji. Pójście do kina to konsumpcja. Nie wartościuję tych spraw. Inwestycja sprowadza się do tego, że robicie coś dla przyszłych korzyści, które mogą prowadzić do konsumpcji. A konsumpcja przecież uprzyjemnia życie. Dlatego nie oceniam, co jest lepsze. Oglądanie filmu jest konsumpcją. Albo na przykład zakup książki. Można się zastanawiać, czy to edukacja. Powiedzmy, że kupujecie książkę bez wartości edukacyjnej. Wtedy to konsumpcja. Ale sprawia wam radość. Wasze życie staje się lepsze. Definicje ekonomiczne wiążą się z potocznymi, ale są precyzyjniejsze. Definicje sformułowane są tak, by odnosić się do was jako do narodu. Łatwiej je stosować. Ekonomista zdefiniowałby inwestycję ekonomiczną jako wydatki na wyposażenie kapitałowe. Wyposażenie to na przykład… Mając fabrykę, kupujecie sprzęt potrzebny do jej funkcjonowania. Kupujecie roboty, linię produkcyjną, taczki itp. Jakieś wózki do wożenia rzeczy… Oraz inwentarz… Inwentarz. Tu jeszcze nie ma różnicy. Jedno i drugie służy do przyszłej produkcji, która da wam korzyści. Kupujecie inwentarz, czasami surowce, dodajecie do nich wartość i będą użyte do produkcji czegoś. Obejmuje to także konstrukcje, budynki. Budynki. Wszystko to, w sensie ekonomicznym (i dlatego jest łatwiej to rozliczać)… w większości robią firmy; jest też jedna rzecz, którą robią gospodarstwa domowe. Chodzi o budowę nowych domów. Nowe… nowe domy. To robią gospodarstwa domowe. Gospodarstwa domowe. A zakupu domu nie zaliczymy ani do konsumpcji, ani do inwestycji, bo nic nie powstaje, tylko zmienia właściciela. Zatem te sprawy, zwłaszcza ekonomiczne konkrety, np. nowe wyposażenie kapitałowe, nowy inwentarz, nowe budowle, nowe domy… Jeśli kupię od kogoś fabrykę, nie wliczy się to do PKB. To nie inwestycja ani konsumpcja, bo zasób jedynie zmienia właściciela. Do PKB włącza się tylko wtedy, gdy jest nowy. A po stronie konsumpcji, z perspektywy ekonomicznej… Narysuję tu linię. Za konsumpcję uważa się każdy wydatek… na dobra finalne… na dobra finalne, dokonany przez gospodarstwo domowe, oprócz kupna nowego domu. Oprócz kupna nowego domu. Powiem to jeszcze jaśniej. Samo przeniesienie własności dóbr się nie liczy. Zaznaczę: tylko nowe, nowo wyprodukowane dobra finalne. Teraz przykład nieintuicyjny związany z obliczaniem PKB. Czesne, które płacicie uczelni, to wydatek na dobra finalne. Zapiszę - finalne dobra lub usługi. I to jest konsumpcja. W sensie ekonomicznym, edukacja znalazłaby się tu. Tymczasem w sensie potocznym widziałbym ją tutaj. Powiedzmy, że kupujecie samochód, nie dla rekreacji, tylko po to, żeby dojeżdżać nim do pracy. W sensie potocznym mogłaby to być inwestycja: kupując ten samochód, zyskujecie środek transportu do pracy. Będą z tego korzyści, więc w sensie potocznym to inwestycja. Ale w sensie rachunkowym, ten samochód umieścilibyśmy tutaj. Kupno nowego auta to konsumpcja. Nie kupiliście nowego domu. Ta zasada, przynajmniej tak to rozumiem, ułatwia rozliczenia. Dzięki temu łatwiej nam rozliczyć wydatki firm. Nazywacie to inwestycją, bo przecież wszystkie wydatki firm służą produkcji dóbr lub świadczeniu usług. Zatem wszystkie wydatki firm nazywamy inwestycją. Będzie nią również zakup domu przez gospodarstwo domowe. To ułatwia zadanie urzędom państwowym zajmującym się gospodarką. Pozostałe działania gospodarstw domowych to konsumpcja. W następnych filmach przedstawię inne kategorie działań rządowych, porozmawiamy też o imporcie i eksporcie.