If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość

8. Wiek pozłacany a Dolina Krzemowa

Stworzone przez: Sal Khan.

Chcesz dołączyć do dyskusji?

Na razie brak głosów w dyskusji
Rozumiesz angielski? Kliknij tutaj, aby zobaczyć więcej dyskusji na angielskiej wersji strony Khan Academy.

Transkrypcja filmu video

Zapewnijmy sobie więcej materiału do przemyśleń nad kwestią pracy i kapitału. Jak wielokrotnie nadmieniliśmy, by coś wyprodukować, trzeba trochę jednego i drugiego. A raczej dużo. Trzeba zarówno pracy, jak i kapitału. Narzuca się pytanie: gdy wytwarzacie produkt... wytwarzacie produkt, albo można powiedzieć, gdy wytwarzacie... ten efekt końcowy, jak zdecydować, ile z tego przekazać pracy, a ile kapitałowi. Można się np. zastanawiać, co ma większy wpływ. Cofnijmy się do wieku pozłacanego... Wiek pozłacany. Szczytowy okres rewolucji przemysłowej. Najbardziej wpływowi byli posiadacze kapitału. Mówiłem o branżach rozwoju, takich jak kolejnictwo, produkcja taśmowa, wydobycie ropy naftowej. Wtedy najważniejszy był kapitał. Większość pracy wykonywali ludzie niewykwalifikowani, a posiadacze kapitału uważali pracę za towar. Zatem coraz więcej produkcji, czy dochodu, zasilało kapitał. Piketty sugeruje: „Może wkraczamy w drugi wiek pozłacany, bo zwrot z kapitału będzie większy od wzrostu gospodarczego i więcej bogactw będzie zasilać kapitał”. Ale rozważmy sytuację - by dać wam materiał do przemyśleń i wyciągania własnych wniosków. Zastanówmy się nad naszym światem. Na przykładzie Doliny Krzemowej, bo można przyjąć, że Dolina najlepiej wskazuje, jaka będzie gospodarka w XXI w. I jaki w XXI w. będzie przemysł. Porównajmy wiek pozłacany z warunkami Doliny Krzemowej, gdzie siedziby mają Google, Facebook i Apple. Czy w Dolinie Krzemowej przeważa kapitał czy praca? Przemysł w Dolinie Krzemowej to tworzenie technologii i oprogramowania. Oprogramowanie wymaga bardzo mało kapitału. Nie trzeba wielkich, wartych miliardy fabryk, ani dużo ziemi. Programy można pisać we własnej sypialni. Albo w garderobie. Ja tak zaczynałem. W Dolinie Krzemowej znacznie bardziej liczy się praca. Ale nie ta kojarząca się z rewolucją przemysłową i wiekiem pozłacanym. Tam ludzie pracowali przy taśmie wykonywali te same czynności. W Dolinie Krzemowej pracownicy są wykwalifikowani. Zapiszę to na niebiesko. Wysokie... wysokie kwalifikacje. Pracownicy wysoko wykwalifikowani. W Dolinie Krzemowej właśnie tak jest: praca wysoko wykwalifikowana uważana jest za czynnik znacznie ważniejszy dla firmy czy osoby niż kapitał. Model coraz częściej spotykany w Dolinie Krzemowej to bardzo dużo kapitału, często uważanego za towar, pięcioosobowy zespół ludzi, którzy w ciągu paru miesięcy coś opracowali, a teraz oceniają to na 10 lub 50 mln dolarów. Instytucje takie jak Facebook i WhatsApp są wyceniane na wiele miliardów, na podstawie produktu pracy wysoko wykwalifikowanej. Trzeba trochę kapitału - biura, serwerów... ale nie jest jak w wieku pozłacanym. Większość wartości, nieuważanej za towar... biuro jest towarem, serwery są towarem, ale praca wysoko wykwalifikowana towarem nie jest. Trzeba sobie zadać pytanie: „Czy tak właśnie jest? Czy kapitał... czy 'r' pozostanie większe od 'g'? I czy coraz więcej dochodu zasili kapitał? Czy trafi do pracowników wysoko wykwalifikowanych?". Druga sprawa, które może się wam narzucać: Dolina Krzemowa to nie tylko oprogramowanie, lecz także sprzęt. Jedna z najlepiej prosperujących firm w Dolinie to Apple Computers. Tworzy też programy, ale słynie z produkcji sprzętu takiego jak iPhone, iPad czy komputery. Co z tą branżą? Czy tutaj nie dominuje kapitał? Zastanówmy się, jak powstaje iPhone lub iPad. Zostaje zaprojektowany przez Apple w Cupertino w Kalifornii. piszą to na opakowaniach: zaprojektowano w Kalifornii. Projekty te wysyła się różnym firmom, dostawcom Apple. W tych firmach kapitał liczy się ogromnie, jednak Apple uważa je... nie wszystkie, bo niektóre wytwarzają zróżnicowany, specyficzny materiał, lecz wiele z nich to dla Apple wytwórcy towaru. „Jeśli dacie złą cenę, za dużo zażądacie za element, pójdziemy do kogo innego, kto wytwarza takie rzeczy”. Firma wytwarza więc części, składa je, wysyła sprzęt do Apple, gdzie jest pakowany i wprowadzany na rynek. Co ma największą wartość w tym łańcuchu zaopatrzenia? Niewątpliwie projekt. Jeśli nie wierzycie, sprawdźcie, jaka część produkcji czy dochodu ze sprzedaży iPhone'a trafia do Apple, a jaka część trafia... do tych dostawców. Można więc powiedzieć, że to jest bliższe... Bliższe... wielkim, opierającym się na kapitale fabrykom wieku pozłacanego. Choć badania i rozwój są ważne także w wieku pozłacanym. Badania i rozwój to praca. Bardzo wysoko wykwalifikowana. Owszem, jest tu kapitał, ale gdy spojrzymy na wytworzoną realną wartość, to większy jest udział pracy wykwalifikowanej w projekcie i marketingu, czyli w aspektach kreatywnych. Czy też tak uważacie? Osądźcie sami. To nie znaczy, że nie musimy martwić się o nierówności, bo przecież gdy dochód rośnie, to nie musi zasilać kapitału, tylko pracowników wykwalifikowanych. A to tylko niewielki podzbiór całej puli pracowników. Tu są pracownicy wykwalifikowani, więc może wystąpić nierówność, inna niż w wieku pozłacanym gdzie korzystali właściciele kapitału. Teraz przychody idą do właścicieli, można powiedzieć... właścicieli pracy wykwalifikowanej. To może prowadzić do nierówności. Ale tu może zadziałać siła konwergencji, o której mówi Piketty, a podchodzi sceptycznie do koncepcji, że ta siła przeważy nad siłą akumulacji kapitału. Jeśli jednak wciągniemy w to więcej ludzi, więcej pracy wykwalifikowanej, to może zadziałać siła konwergencji; może wszystko zwrównoważyć i uchronić nas przed wejściem w jakiś neo-wiek pozłacany.