If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:5:02

Transkrypcja filmu video

W poprzednim odcinku przekonaliśmy się, że krzywą popytu można uznać za krzywą korzyści krańcowych. za krzywą korzyści krańcowych. Dla danej ilości sprzedawanego dobra, punkt na krzywej określa korzyść krańcową z ostatniej jednostki. To jest korzyść z pierwszej jednostki, to korzyść z drugiej jednostki… Można to interpretować różnie, zakładając, że chodzi o nowe auto. Jeśli sprzedajemy tylko 1 sztukę, komuś, kto bardzo chce ją mieć, to jego korzyść… to jego korzyść krańcowa z tej pierwszej sztuki to 60 tysięcy. Jeśli chcemy sprzedać 2 sztuki… Tę drugą może kupić ta sama osoba. Powie: mam już jeden wóz, więc korzyść z drugiego to 50 tysięcy. W tym punkcie waham się. W tym punkcie trudno mi podjąć decyzję, czy kupić ten drugi wóz. Albo inna osoba, nie tak zauroczona jak ta, powie: OK, kupię ten wóz za 50 tysięcy. A trzecia sztuka? Trzeci klient… Znów, może to być osoba nie tak zauroczona, która będzie gotowa wydać 40 tysięcy. Możemy jednak uznać, że w pewnym punkcie… Możemy ustalić – z jakiegoś powodu – że cena ostateczna… że nasza cena ostateczna to 30 tysięcy. 30 tysięcy dolarów. Lecz gdy cena wynosi 30 tysięcy dolarów… Podchodzimy teraz tradycyjnie, wybierając cenę, a nie wielkość. Co tak naprawdę się tutaj dzieje? Otóż ta czwarta osoba bardzo się waha. Jego korzyść krańcowa to dokładnie 30 tysięcy. Myśli sobie w duchu: „Daję… daję 30 tysięcy dolarów i w zamian otrzymuję coś, co jest warte równo 30 tysięcy.” To tak jakby ktoś proponował wymianę dolara na dolara. Każdy się wtedy zawaha. Nie wiadomo, na co się zdecydować. Dobra cena byłaby niższa choćby o cent. Zdecydowanie zła cena… byłaby o cent wyższa. Zatem klient bardzo się waha, ale wciąż da się go namówić na kupno po tej cenie. Zmierzam do tego, że gdy mamy jedną cenę dla wszystkich… – w przyszłości powiem, że może tak nie być – ale jeśli mamy jedną cenę, to pierwsze sztuki sprzedajemy za sumę mniejszą niż możliwa do uzyskania. Sprzedajemy je za cenę niższą od korzyści krańcowej. Jak pamiętacie, krzywą popytu można uznać za krzywą korzyści krańcowych. Ta pierwsza sztuka… ta tutaj… mogłaby się sprzedać za 60 tysięcy, a my ją sprzedajemy za 30 tysięcy dolarów. Czyli tę sztukę sprzedajemy za 30 tysięcy dolarów. Napiszę skrótowo: 30. Zatem korzyść krańcowa jest o 30 tysięcy większa od faktycznej ceny. Korzyść krańcowa, jaką rynek uzyska z tej sztuki, jest o 30 tysięcy wyższa niż cena. Korzyść krańcowa z drugiej sztuki jest o 20 tysięcy dolarów wyższa od ceny, po której produkt jest sprzedawany. Korzyść krańcowa z trzeciej sztuki… Załóżmy, że tu jest 40. …jest o 10 tysięcy… o 10 tysięcy większa. Mówiąc inaczej, nadwyżka konsumenta w przypadku tej pierwszej sztuki wynosi 30 tysięcy. Konsument odniósł o 30 tysięcy większą korzyść, większą korzyść krańcową we własnym uznaniu, niż zapłacona cena. Tu nadwyżka konsumenta wynosi 20 tysięcy. Drugi klient kupił produkt po cenie o 20 tysięcy niższej niż ta, którą był gotów zapłacić. A tu mamy 10 tysięcy. Czwarty konsument nie uzyska nadwyżki. Zapłaci tyle, ile wynosi jego korzyść krańcowa. Zastanówmy się teraz, jaka tu jest łączna nadwyżka konsumenta. Zapiszmy to: jaka jest łączna… łączna nadwyżka konsumenta. Ujmijmy to inaczej: ile wynosi łączna nadwyżka korzyści krańcowych powyżej bieżącej ceny? Czyli ile z korzyści krańcowych zostanie im w kieszeni po zapłaceniu ceny? Tutaj, łączna nadwyżka konsumenta wynosi 30 tysięcy z pierwszego auta, dodać 20 tysięcy z drugiego auta, dodać 10 tysięcy… dodać 10 tysięcy z trzeciego auta. Zatem nasza łączna nadwyżka konsumenta, gdy sprzedajemy 4 auta po 30 tysięcy dolarów, to… Zakładamy przy tym, że sprzedajemy tylko całe auta, a nie np. 1,1 auta. Co prawda to jest wartość średnia, ale załóżmy, że sprzedajemy zawsze tyle. Łączna nadwyżka konsumenta wynosi więc 30 plus 20 plus 10, czyli 60 tysięcy dolarów. Jednostką są tysiące, więc 60 tysięcy. Zatem w ciągu jednego tygodnia nasi klienci uzyskają o 60 tysięcy dolarów większą korzyść – w ich subiektywnym odczuciu – niż cena, którą muszą zapłacić. Jeśli się zastanowić, to niezbyt korzystne dla sprzedawcy, bo sprzedaje niektóre sztuki po cenie niższej, niż cena, jaką mógłby uzyskać przynajmniej od niektórych klientów. Wynika to z faktu, że w przyjętym przez nas modelu cena musiała być równa dla wszystkich.