If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:9:06

Transkrypcja filmu video

Pomyszkujmy nieco na rynku hamburgerów. To są krzywe podaży i popytu dla liczby i ceny hamburgerów sprzedawanych dziennie. Rynek jest całkowicie wolny. Żadnych ingerencji, podatków, nic z tych rzeczy. Mamy też ustaloną cenę równowagi i ilość równowagi. Cena równowagi... Cena równowagi wynosi mniej więcej 3,75 dolara za hamburgery. Za hamburgera. Natomiast ilość równowagi... Na oko, to nieco ponad... Narysuję to trochę inaczej. Ilość równowagi to około 3 dolarów... Przepraszam, to około 3,5 mln hamburgerów dziennie. Powtórzę też to, o czym już mówiłem. Tu, na górze, pomiędzy krzywą... Pod krzywą popytu i nad linią ceny... nad linią wyznaczającą cenę równą 3,75 dolara, To dodatkowa wartość, dodatkowa korzyść, jaką konsumenci zyskują ponad to, co płacą. Czyli nadwyżka konsumenta. Nadwyżka... konsumenta. Natomiast między linią ceny równej 3,75 a krzywą podaży, jest nadwyżka producenta. To dodatkowa korzyść, jaką zyskują producenci z każdego hamburgera, ponad koszt alternatywny, jaki musieli ponieść, aby tego hamburgera wytworzyć. To zatem nadwyżka producenta. Nadwyżka producenta. Powiedzmy... Te liczby są dość realistyczne. Tu mamy 3,5 mln hamburgerów dziennie, a McDonald's -- według informacji, które zdobyłem przed nagraniem -- sprzedaje w USA nieco ponad 4 mln hamburgerów dziennie. Nie sprecyzowałem, czy są to hamburgery jednej firmy czy wielu, ale ta liczba kanapek zjadanych dziennie jest realna. To nie są jednak kanapki McDonalda. Chodzi nam tu o krajowy rynek hamburgerów. Dokonujemy tu założenia, że wszystkie hamburgery są równie smaczne -- co oczywiście nie jest prawdą. I nagle, władze tej hipotetycznej cywilizacji myślą: „No, no, tyle hamburgerów się sprzedaje, a my... a my potrzebujemy dochodów budżetowych na inne rzeczy." Na spłatę długu publicznego albo coś innego. Wprowadzają więc podatek od hamburgerów. Podatek od hamburgerów. To ma być prosty podatek, nie procentowy. Podatki od sprzedaży zwykle są procentowe, ale uznajmy, że podatek wynosi 1 dolara za hamburgera. 1 dolar za hamburgera. Za hamburgera. Zastanówmy się, jak to wpłynie na... na nadwyżkę, na cenę transakcji, na uzyskaną korzyść w relacji do ceny. Zatem w każdym punkcie... Spójrzmy na krzywą podaży. Aby ktoś wyprodukował tego pierwszego hamburgera, musi dostać co najmniej 2 dolary, bo to koszt alternatywny. Mógłby wykorzystać te same środki -- ziemię, pracowników i tak dalej -- do produkcji czegoś innego o tej wartości. Musi więc otrzymać tyle, by chciał robić hamburgery. Im więcej hamburgerów ma być na rynku, tym więcej trzeba zapłacić za kolejne, bo producenci użyją środków lepiej nadających się do produkcji innych rzeczy, które nie są tak wydajne w produkcji hamburgerów. Koszt coraz bardziej rośnie. Zatem ta krzywa podaży -- wykreślona przeze mnie na purpurowo -- mówi, przy jakiej cenie producenci wytworzą daną ilość. Jeśli mają wytworzyć 3 mln hamburgerów, trzeba im zapewnić... trzeba być gotowym dać im 3 dolary za hamburgera. Bo taki jest tu dla nich koszt alternatywny kolejnego hamburgera. Zastanówmy się, co się zmieni, gdy dodamy podatek. Ta krzywa określa wymagania producentów -- tyle muszą otrzymać -- więc po wprowadzeniu podatku konsumenci zapłacą więcej. Aby producenci dostarczyli tyle hamburgerów i otrzymali po 3 dolary za każdego hamburgera, konsumenci muszą zapłacić 1 dolara więcej. Będą musieli zapłacić dolara więcej. Aby producenci dostarczyli 2 mln hamburgerów, muszą otrzymać tyle -- około 2,50 za sztukę -- ale konsumenci zapłacą 1 dolara więcej. Aby dostarczyli choć jednego, trzeba im zapłacić 2 dolary, a skoro producenci dostaną 2 dolary, to konsumenci zapłacą dolara więcej, bo jest podatek. Zawsze dolara więcej. Można zinterpretować to tak: Krzywa podaży -- z punktu widzenia konsumenta -- przesuwa się o 1 dolara w górę względem krzywej z punktu widzenia producenta. Podniesie się o 1 dolara. Będzie wyglądać... Na pewno umiem lepiej. Będzie wyglądać mniej więcej tak. W każdym punkcie -- bo to podatek kwotowy, nie procentowy... W każdym punkcie ta odległość... będzie równa 1 dolarowi. Co się tu stało? Z punktu widzenia konsumenta... Z punktu widzenia konsumenta, jest teraz nowa cena, którą będzie musiał płacić, bo ta rzeczywistość jest już nieosiągalna. Nie da się już tak zrobić, żeby konsument płacił 3,50 i producent też dostawał 3,50 za hamburgera. Dotarliśmy zatem do nowej... nowej ceny równowagi oraz ilości równowagi. Bo teraz -- tak widzi krzywą podaży konsument -- punkt przecięcia krzywych jest tutaj, na poziomie nieco ponad 4 dolarów za hamburgera i przy ilości wynoszącej około... Zaokrąglijmy to nieco. Powiedzmy: 3 mln hamburgerów dziennie. A więc co tu się stało? Przedtem łączną nadwyżką był cały ten obszar. Pod tą linią była nadwyżka producenta, a nad tą linią i pod krzywą popytu była nadwyżka konsumenta. Teraz obszar się zmniejszył. Straciliśmy ten kawałek. To zbędna strata społeczna -- korzyść nie należąca do nadwyżki konsumenta ani producenta. Zbędna strata społeczna. Zatem wprowadzenie podatku wyrwało rynek z optymalnego stanu, w którym mieliśmy maksymalne nadwyżki konsumenta i producenta. To jest zbędna strata społeczna. O ile zwiększą się teraz dochody budżetowe? Jeśli przyjmiemy, że tu są 3 mln hamburgerów, to mamy 3 mln hamburgerów... 3 mln są tutaj... mamy 3 mln hamburgerów... razy 1 dolar z hamburgera. Zróbmy to tak. Ten odcinek... To będzie pole tego pomarańczowego prostokąta. Ten odcinek jest równy 3... Ten odcinek to 3 miliony, a wysokość prostokąta to 1 dolar. Zacieniuję go. Wysokość to 1 dolar. Prostokąt ma wysokość 1 dolara, więc dochody budżetowe z tego podatku wynoszą 3 mln hamburgerów razy 1 dolar, czyli 3 mln dolarów dziennie. Ciekawa sytuacja, bo władze mogły oczekiwać więcej. Patrzyli na analizy i myśleli: „Sprzedaż to 3,5 mln burgerów dziennie, więc dostaniemy 3,5 mln dolarów." Nie wiedzieli, że przez podatek hamburgery zdrożeją, więc spadnie wielkość... spadnie wielkość popytu; że nowa ilość na przecięciu, czyli ilość równowagi wyniesie już tylko 3 mln hamburgerów. Jak widzieliśmy, podatek usunął tę część nadwyżki zabierając po trochu z nadwyżek i konsumenta, i producenta. Nie dostał jej nikt, nawet budżet państwa. Nikt nie zyskał tej białej części. Ten pomarańczowy obszar został zabrany z nadwyżki konsumenta, dlatego konsument płaci teraz więcej niż... Albo inaczej: różnica między uzyskaną przez niego korzyścią, między korzyścią a zapłaconą ceną -- w każdym punkcie, dla każdego konsumenta -- jest teraz mniejsza, i mniejsza jest też nadwyżka producenta. Dodatkowa korzyść z każdego hamburgera, ponad koszt alternatywny, jest teraz mniejsza. Nadwyżka producenta skurczyła się zatem do tego obszaru... To są krzywe, więc nie możemy po prostu obliczyć pól trójkątów. Obliczenie tych obszarów wymagałoby całkowania. Natomiast nadwyżka konsumenta została zepchnięta do obszaru ponad tym pomarańczowym. Jak widać... Władze państwowe muszą nakładać podatki, żeby mieć budżet, na przykład podatek od dochodu, albo od sprzedaży, jak w tym przypadku. Robiąc to, wpychają jednak rynek w nieoptymalny stan. I ma to swoje konsekwencje. Zależnie od układu tych krzywych, zawsze jest jakaś zbędna strata społeczna; jakaś część dobrobytu po prostu znika. Przynajmniej jednak państwo ma dochody. O ile uważacie to za słuszne.