Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:6:00

Transkrypcja filmu video

Zastanówmy się nad rynkiem torebek foliowych. Torebek foliowych. Wybrałem akurat ten rynek, bo z torebkami foliowymi wiążą się pewne koszty, których nie bierze się pod uwagę patrząc z perspektywy ani konsumenta, ani producenta. To jest krzywa popytu na torebki, kreowanego głównie przez supermarkety. Krzywa popytu, czyli krzywa korzyści krańcowych. Z tej pierwszej wyprodukowanej torebki supermarket zyskuje ogromną korzyść, bardzo chce ją mieć, bo może ją dać swojemu klientowi, aby mógł zanieść zakupy do domu. Korzyść krańcowa z każdej kolejnej torebki jest coraz mniejsza. Natomiast ta zielona krzywa – widzieliśmy ją wielokrotnie – to krzywa podaży, którą można traktować jako krzywą kosztów krańcowych. Wyprodukowanie tej pierwszej torebki wiąże się z kosztem alternatywnym około jednego centa, a koszt kolejnych torebek coraz bardziej rośnie. Mamy też cenę równowagi i ilość równowagi. Ilość równowagi wynosi jakieś 3,5 mln torebek, a cena równowagi wynosi około 2 centów za torebkę. Gdyby ten wykres uwzględniał wszystkie koszty i korzyści, to ten obszar oznaczałby całkowitą… całkowitą, zagregowaną korzyść, jaką ekosystem – producenci i konsumenci, czyli supermarkety, które są tu konsumentami – odnoszą z tej transakcji. Korzyść większa od kosztu… korzyść większa od kosztu… Cały ten obszar to łączna nadwyżka. Widzieliśmy to wielokrotnie. Zajmijmy się teraz ukrytym kosztem torebek foliowych, który nie został wliczony w te koszty i ceny, a dokładniej: w te koszty i korzyści. Torebki foliowe mają negatywny efekt zewnętrzny. Negatywny… efekt… zewnętrzny, z którym wiąże się koszt. To negatywny efekt, bo wiąże się z nim dodatkowy koszt, który nie jest wliczany… który nie został tu uwzględniony w krzywej kosztów krańcowych. Są i pozytywne efekty, dające korzyść. Na przykład w przemyśle drzewnym występuje korzyść społeczna związana z sadzeniem drzew. Wiadomo, jakie negatywne efekty zewnętrzne torebek mam na myśli. Będą walały się przy drogach, ktoś będzie musiał je posprzątać. Stworzą też zagrożenie dla środowiska: zwierzęta mogą się udławić, żółwie mogą utonąć, bo je połkną lub się zaplączą – i tak dalej. Zostaje więc zamówiona skomplikowana ekspertyza, która wycenia negatywny efekt zewnętrzny związany z torebkami foliowymi na 2 centy za torebkę. Innymi słowy: koszt dla społeczeństwa i środowiska, stanowiący dodatek do kosztu krańcowego producenta, wynosi 2 centy za torebkę. Jeśli uznamy tę ekspertyzę za wiarygodną – bo nie jest łatwo to policzyć… Jeśli uznamy ten koszt za prawdziwy, to jaka w tej sytuacji jest optymalna wielkość sprzedaży i co się stanie, jeśli… Jaka jest optymalna wielkość produkcji i co się stanie, jeśli tyle wyprodukujemy. Przemyślmy to na nowej krzywej. To koszty krańcowe producenta. Narysujmy krzywą określającą koszty krańcowe producenta i społeczeństwa. Koszt krańcowy pierwszej torebki wynosi dla wytwórcy 1 centa, ale dla społeczeństwa – 2 centy więcej, zatem ich łączny koszt krańcowy wynosi 3 centy. Możemy więc narysować inną krzywą podaży, którą można traktować jako… łączny – producenta i społeczeństwa… i społeczeństwa – koszt krańcowy. Teraz możemy rozważyć sytuację w kategoriach łącznej korzyści… a raczej: łącznej korzyści netto. Supermarket, który kupi tę pierwszą torebkę wciąż zyskuje ponad 5 centów korzyści, ale korzyść netto dla społeczeństwa nie jest już całym tym odcinkiem aż do 1 centa. Jest tylko tym kawałkiem. Jest różnicą między 5 a 3. To korzyść krańcowa netto, czyli korzyść krańcowa po odjęciu łącznego kosztu krańcowego, uwzględniającego efekty zewnętrzne. Kolejna torebka: koszt krańcowy jest nieco wyższy, korzyść krańcowa nieco niższa, ale społeczeństwo jeszcze na tym nie traci. Wciąż odnosimy z niej korzyść, cały ekosystem wciąż odnosi z niej korzyść, do chwili, gdy dotrzemy do tego drugiego punktu równowagi. Gdy miniemy ten punkt… Teraz myślimy w sposób holistyczny; myślimy o interesie środowiska, władz i tak dalej. I teraz nagle koszt krańcowy każdej kolejnej torebki przewyższa korzyść krańcową z tej torebki. Zatem wychodząc poza ten punkt ponosimy ukryte koszty, które zjadają nam całą korzyść, którą byśmy odnieśli. Gdybyśmy utrzymali produkcję aż do tego starego punktu równowagi… Oceniam na oko, ale wydaje mi się że purpurowe pole jest większe niż żółte pole. …to korzyść dla społeczeństwa stałaby się ujemna. Uzyskalibyśmy ujemną łączną nadwyżkę. Nie przedstawiałem tego dotąd w ten sposób. Niecodzienne jest występowanie zbędnej straty społecznej po tej stronie punktu równowagi, ale można tak to rozumieć. To purpurowe pole to ujemna… ujemna nadwyżka. Ujemna nadwyżka. Sytuacją holistycznie pożądaną – gdybyśmy byli oświeconym cesarzem społeczeństwa chcącym zważyć wszystkie koszty i korzyści foliowych torebek – to sytuacją o optymalnej korzyści dla społeczeństwa byłaby taka cena równowagi, czyli jakieś 3,50, oraz ilość równowagi… oraz ilość równowagi wynosząca, na oko, jakieś 1,8 mln. Nie chcielibyśmy mieć tej nadmiernej ilości, która w rzeczywistości umniejsza korzyść społeczeństwa.