If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość

Doris Salcedo: Shibboleth (Szybolet)

Hala turbinowa

Od 2000 roku w Hali Turbinowej galerii Tate Modern wystawiane są instalacje z Serii Unilever. Należą do nich takie prace jak The Weather Project Olafura Eliassona (2003) czy Sunflower Seeds autorstwa Ai Weiwei (2010). Trafił tam również, wyglądający jak szczelina w ziemi, Shibboleth kolumbijskiej artystki Doris Salcedo. Ma prostą formę, lecz ciężko go opisać. Zajmuje miejsce gdzieś pomiędzy rzeźbą a instalacją. Jego interpretacji nie ułatwia nam również jego prowokacyjny tytuł.
Doris Salcedo, Shibboleth, 2007-2008, instalacja, Tate Modern © Doris Salcedo (zdjęcie: Nuno Nogueira/Nmnogueira, CC BY-SA 2.5-altered)
W swoich wyjaśnieniach na temat instalacji Salcedo nie mówi jedynie o jej związku z doświadczeniami imigrantów w Europie. Mimo, że jest to oczywisty temat pracy, poruszone są w niej również inne zagadnienia. Jak widać na fotografiach, ludzie chcący obejrzeć Shibboleth nachylają się nad nim, zginając swoje ciała na różne sposoby. To celowy zabieg autorki. Poprzez formę dzieła nawiązuje ona do złożonych problemów socjopolitycznych.

Ukryte znaczenie

Instalacja Salcedo wymaga od widza wiele uwagi. Długość pęknięcia wynosi 548 stóp, jego szerokość i głębokość jest natomiast zmienna (czasem jest bardzo wąskie, czasem szersze i głębokie nawet na dwie stopy). Widzowie obserwują różne miejsca w szczelinie, szczególnie drucianą kratkę umieszczoną z obu jej stron, spacerują wzdłuż niej aby lepiej jej się przyjrzeć, doceniają przestrzeń.
Doris Salcedo, Shibboleth, 2007-2008, instalacja, Tate Modern (zdjęcie: Chris Geatch, CC BY-NC 2.0-altered)
Change in perspective is one of Salcedo’s goals. She quotes the Frankfurt School theorist Theodor Adorno: “We should all see the world from the perspective of the victim, like Jewish people that were killed with their head down in the Middle Ages. So he wonders, what is the perspective of a person that is agonizing in this position?”
Zrozumienie, że instalacja Salcedo nie jest zwykłą szczeliną w betonie, a dziełem sztuki dotyczącym zniewolenia, to olbrzymi krok. Ponieważ idee stojące za powstaniem rozpadliny, są tak samo ważne, a nawet ważniejsze od jej fizycznej formy, to Shibboleth może być rozumiany jako przykład sztuki konceptualnej. Nieodłączną jego częścią jest nazwa. Pozbawiona tytułu praca byłaby analizowana jedynie pod kątem jej właściwości formalnych. A jednak, Salcedo nadaje swojemu dziełu tytuł osobliwy i oryginalny: "Szybolet", czyli słowo, które odróżnia jedną grupę ludzi od innej.
Doris Salcedo, Shibboleth, 2007-2008, Tate Modern (zdjęcie: Dallas Ewing, CC BY-NC-SA 2.0-altered)
Każda społeczność, kultura czy naród ma swój szybolet. Dla armii Stanów Zjednoczonych z czasów II Wojny Światowej było nim słowo “lollapalooza”, które ze względu na swoją trudną wymowę pozwalało identyfikować kto był Amerykaninem, a kto nie. Ponura historia słowa "szybolet" pokazuje jak przyjaciele byli oddzielani od wrogów na podstawie drobnych, lingwistycznych różnic. To przez te różnice, każdy kto przebywał na obcej ziemi stawał się bezbronny, czując strach przed byciem innym we wrogim sobie otoczeniu.

Nieodwołalnie “inny”

Doświadczenia Salcedo jako kolumbijskiej artystki pracującej za granicą sprawiły, że stała się ona szczególnie wrażliwa na niedolę ludzi spychanych na margines społeczeństwa. Świadczą o tym dwie instalacje, które Salcedo ukończyła w latach 2002-2003. Pierwszą z nich był performance trwający 53 godziny. W jego trakcie artystka spuszczała drewniane krzesła ze ściany Pałacu Sprawiedliwości w Bogocie. Uczciła za jego pomocą oblężenie owego budynku, które miało miejsce w 1985. Uwięziono wówczas trzystu zakładników, a całe zdarzenie zakończyło się krwawą konfrontacją rebeliantów i wojska.
Doris Salcedo, Noviembre 6 y 7, 2002, Supreme Court, Bogotá © Doris Salcedo
Druga instalacja również była hołdem złożonym ofiarom bezsensownej przemocy. Artystka umieściła ponad 1500 krzeseł w przestrzeni pomiędzy dwoma budynkami w Stambule. Zapierający dech w piersiach widok niemal trzy piętrowej rzeźby miał pokazać w jaki sposób działania wojenne zakłócają codzienne życie i przekształcają zwykłych obywateli w uchodźców. Nawiązywał on do stosów butów odnalezionych w obozach koncentracyjnych po II Wojnie Światowej.
Dla Salcedo rozpadlina w podłodze galerii Tate Modern reprezentuje przeżycia europejskich imigrantów, zwłaszcza segregację rasową, naznaczającą ludność trzeciego świata jako "tych innych". Artystka pozostawia nam, mimo wszystko, nadzieję na zmianę. Instalacja trwała siedem miesięcy. Została usunięta, lecz został po niej ślad na podłodze. Dosłownie i w przenośni oznacza on koniec i przez to staje się symbolem uzdrawiania. Ten ślad to jednak również przeszłość, której nigdy nie da się do końca wymazać.
Shibboleth usunięty, Tate Modern (zdjęcie: Damien Everett, CC BY 2.0-altered)

Źródła

Z perspektywy instytucjonalnej ślad po pęknięciu jest istotny także z innych powodów. Jednym z nich jest fakt, że władze muzeum w znikomych przypadkach pozwalają artyście na pozostawienie trwałych zmian w przestrzeni galerii.
Lucio Fontana, Koncepcja Przestrzenna: Oczekiwania, 1960, przecięte płótno i merla, 100,3 x 80,3 cm (MoMA) © 2013 Fondation Lucio Fontana
Sztuka Salcedo przekracza także inne granice. Poprzez celowe niszczenie materiału (w tym przypadku betonowej podłogi), czyli swoisty akt buntu, artystka dołącza do grona twórców eksperymentujących z powierzchnią. Idzie w ślady Lucia Fontany, który w latach 40. rozwinął “Spazialismo”, nurt zamieniający dwu-wymiarowe płótno w trzy-wymiarową przestrzeń. Fontana uczynił to poprzez przecięcie monochromatycznego płótna i uwolnienie przestrzeni znajdującej się pod rozcięciem. Ten śmiały krok zniszczenia niemal świętej dotąd powierzchni był rewolucyjny i znacznie wpłynął na twórczość późniejszych artystów.
Gordon Matta-Clark, Splitting, 1974
Jednym z nich był tworzący w latach 70. Gordon Matta-Clark. Przepiłowywał on ściany, podłogi i sufity, tworząc spękania często wyglądające jak ślad po uderzeniu pioruna (tak jak w przypadku pracy Splitting (1974)). Przez całe wieki płótno było płaską powierzchnią, było podporą dzieła, a nie obiektem samym w sobie. Budynek miał być natomiast czymś solidnym, każde zniszczenie jego struktury sprawiało że stawał się nieprzewidywalny i niebezpieczny. Tworzone w nich pęknięcia , a właściwie operowanie powstałą w nich przestrzenią, miało podkreślać rewolucyjność artystów nowego nurtu. Matta-Clark ową przestrzeń oświetlił oślepiającym blaskiem, Fontana i Salcedo wypełnili ją natomiast mroczną przestrzenią, która wcześniej pozostawała ukryta.
Doris Salcedo, Shibboleth, 2007-2008, Tate Modern (zdjęcie: Wonderferret, CC BY 2.0-altered)

Znaczenie

Salcedo, a także Matta-Clark czy Fontana zajmują się sztuką, którą trudno sklasyfikować. Czy to obrazy? Rzeźby? Architektura? Są instalacją? A może artystyczną ingerencją? Jeżeli chodzi o Salcedo, to bez wątpienia jej siłą jako artystki jest umiejętność zrównoważenia formalnych aspektów Shibboleth'u z jego przesłaniem, tak aby jedno nie przyćmiło drugiego. Jej powściągliwość w opowiadaniu o procesie twórczym i znaczeniu dzieła daje nam, widzom, nieskończone możliwości jego interpretacji.
Autor eseju: Doris Maria-Reina Bravo