Ładowanie

Transkrypcja filmu video

Jesteśmy w galerii „Albertina" i patrzymy na Modiglianiego: Młoda kobieta w koszuli. To dość klasyczny Modigliani. Ona naprawdę nie jest w koszuli. Prawda, ona zdaje się trzymać przed sobą jakiś biały materiał. Użyłeś słowa „klasyczny" i wydaje mi się to uzasadnione. Widzimy jej zaokrąglone kształty. To przywołuje na myśl rzeźbę z antycznej Grecji albo akty Anga z ich wydłużonymi wężowymi kształtami. Myślę, że w tym przejawia się prawdziwy przełom. Mówimy o kimś wywodzącym się przecież z tradycji włoskiej, w dużym stopniu moderniście, ale próbującym znaleźć związek pomiędzy XX wiekiem a regułami modernizmu pod względem ich samoświadomości i oczywiście historii. Tak wyraźnie widać, jak samokrytycznie używa materiału. Spójrz tylko na jakość skóry. Tak często nawiązujesz do Anga, że może przypominasz sobie o skórze niczym porcelana wywodzącej się z bardziej akademickich tradycji XIX wieku, ale tutaj mamy tę przerywaną, surową powierzchnię przypominającą stiuk, który jest tak różny od porcelany i z pewnością nie jest gładki. Nie sam materiał przyciąga uwagę, ale i jego zastosowanie. Może i jej skóra nie przypomina porcelany jak u Anga, ale przypomina fresk albo terakotę. Wciąż widoczny jest klasycyzm i warto pamiętać, że to rok 1918. Po tym jak Braque i Picasso rozłamali formę i przestrzeń, a Modigliani celowo maluje coś ponadczasowego i klasycznego. Tak, to jest przede wszystkim akt i w dodatku bardzo tradycyjny. Można dostrzec ogromne poszanowanie dla tradycji stanowiące integralną część obrazu. Zarazem artysta podkreśla sposób postrzegania lub przedstawiania, który ma mniej wspólnego z tym, co on widzi, a więcej z obrazem. Widzę to na przykładzie sposobu, w jaki tworzy kończyny, które zdają się nawiązywać do układu arabesek w przeciwieństwie do muskulatury i struktury szkieletowej ciała. Zgadza się, ale można to samo powiedzieć o Angu. Oczywiście. Ang luźno podchodzi do struktury szkieletowej, ale Ang jest po jednej stronie, a Braque i Picasso po drugiej. Wyraźnie poszedł na skróty, czego Ang nigdy by nie zrobił. Na przykład, patrząc na jej ręce, lewa to tylko trochę pomarańczy, koloru terakoty i paski pomarańczowej czerwieni na wierzchu palców. Mówimy o procesie tworzenia, artyście znajdującym formy, linie sposoby przedstawiania. Myślę, że Modigliani chce na to zwrócić naszą uwagę. Chce, żebyśmy zobaczyli tę kobietę, ale jednocześnie chce pokazać nam swój proces i ma prawo zostawiać ślady ołówka. A w wielu miejscach widać płótno. Zgadza się, to samo tyczy się przeróżnych pociągnięć pędzlem, różnej faktury, różnych zabarwień. Jest coś bardzo fizycznego i nastawionego na proces w tym, co ma zostać widoczne. W pewnym sensie uwidacznia się sposób tworzenia, proces, dogłębna analiza sposobu przedstawiania i znaczenia. Zgadza się, Modigliani z pewnością przyciąga naszą uwagę do różnych pociągnięć pędzlem: niektórych gwałtownych, innych ostrożnych lub delikatnych. To się często u niego powtarza. To, że nie wypełnił oczu umożliwia, prawie jak w przypadku klasycznej rzeźby, przyglądać się kształtom, a nie spojrzeniu postaci. Malując oczy w kształcie rombu pozbawione źrenic, które mogłyby odwzajemnić spojrzenie, przypomina o obecnej abstrakcji, geometrii, formie. Początek XX wieku to niezwykły moment tego napięcia pomiędzy przedstawianiem, techniką i ich znaczeniem w świecie świadomym zarówno procesu tworzenia, jak i samej sztuki.