If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość

Tworzenie ksiąg dla zysku w czasach średniowiecznych

Choć dla wielu osób średniowieczne manuskrypty są zupełnie “obcymi” książkami — wykonano je z martwych krów i zapisano ręcznie — to jednak mają wiele cech nowoczesnego tekstu, choćby tekst wyrównany do obu marginesów, przypisy, podtytuły czy numery stron.
Karta (strona) z numerem strony w Biblii Paryskiej, Londyn, British Library, Arundel MS 311, fol. 240, XIII wiek

Odwiedziny u księgarza

Podobieństwa są znacznie głębsze niż to, co widać gołym okiem. Weźmy na przykład sposób, w jaki księga została wykonana i kupiona, począwszy od XIII wieku. Jeśli chciałeś mieć książkę, w późnym średniowieczu tak samo jak dziś szedłeś do odpowiedniego sklepu. Jednak księgarz nie miał żadnych książek w ciągłej sprzedaży—może poza kilkoma kopiami z drugiej ręki. Musiałbyś powiedzieć dokładnie, czego oczekujesz, jakiego tekstu i jakiego sposobu wykonania manuskryptu. Mógłbyś określić na przykład, że książka ma być wykonana z papieru (a nie z pergaminu), zapisana kursywą (a nie standardową czcionką) i wzbogacona miniaturami (albo bez  ozdób). Podobnie jak wiele innych produktów w późnym średniowieczu, manuskrypty wykonywane do celów handlowych były dokładnie dopasowane do potrzeb zamawiającego.
Specjalistów, którzy wykonywali księgi na sprzedaż, można było zwykle znaleźć w okolicach największego kościoła w mieście. Było to dobrze wybrane miejsce, bo kanonicy i duchowni (czyli ludzie, którzy odwiedzali kościół i potrafili czytać) stanowili znaczną część klienteli. Do XIV wieku wokół kościołów i katedr powstały prawdziwe społeczności miłośników książek. Dowody z takich miast jak Antwerpia, Brugia, Bruksela, Londyn i Paryż pokazują, że w tych społecznościach różnorodna grupa rzemieślników współpracowała ze sobą wzajemnie i z klientami. Świat ten powiązany był nie tylko książkami, ale też zyskiem.

Marketing

Czy byłbyś skrybą, iluminatorem czy specjalistą od oprawy, jako profesjonalista dbałbyś o jakość i różnorodność swoich usług, bo to zapewniało chleb i masło na twoim stole. Porównywalnie do naszego współczesnego biznesu, średniowieczni twórcy manuskryptów stosowali rozmaite techniki marketingowe, by przyciągnąć nowych klientów. Najbardziej uderzające są reklamy. Skrybowie wieszali na drzwiach swoich domów duże arkusze zapisane różnymi czcionkami, by pokazać, jak je opanowali. Krótkie fragmenty tekstów na tych arkuszach były zwykle opatrzone tytułem dzieła, z którego pochodziły, co pokazuje, jak profesjonalny był świat wydawniczy średniowiecza. Szczególnie bogaty arkusz z wzorami przetrwał w sklepie Hermana Strepela, zawodowego skryby z Münster (ok. 1447). W duchu średniowiecznego marketingu zapisał on nazwy wszystkich czcionek złotymi literami.
Arkusz reklamowy Hermana Strepela, zawodowego skryby z Münster, The Hague, Royal Library, 76 D MS 45, ok. 1447
Skryba mógł także umieścić reklamę w manuskrypcie, który przepisywał dla klienta. Przykładem takiego “spamu” jest znaleziony rękopis z Paryża, przepisany przez skrybę, który nazywa się Herneis. Na ostatniej karcie księgi zapisał: “Jeśli ktoś chciałby tak elegancką księgę, niech wyszuka mnie w Paryżu koło katedry Notre Dame.” Herneis i jego koledzy od książek mieszkali i pracowali na Rue Neuve Notre Dame, która była miejscowym centrum księgarskim. Podobnie, centrum studenckie było przy Rue St Jacques, na lewym brzegu Sekwany, gdzie dostać można było najnowsze książki do łaciny. Zgromadzenie wszystkich rzemieślników i artystów rynku księgarskiego na jednej ulicy było wygodne dla Paryżan i studentów: wiadomo było, gdzie iść, by zamówić manuskrypt i łatwo było sprawdzić, kto jest wolny i może zrealizować zamówienie.
Reklama Herneis le Romanceur, zawodowego pisarza z Paryża.  Giessen, Universitätsbibliothek, MS 945, XIII wiek

Uliczki księgarzy

To zgromadzenie w jednym miejscu było wygodne dla samych rzemieślników. Księgarze (zwani też papiernikami) z Rue Neuve Notre Dame i innych podobnych “uliczek księgarzy” w Europie zależeli całkowicie od zawodowych pisarzy, ilustratorów i introligatorów mieszkających w pobliżu. Zatrudniali ich do rozmaitych prac. Kiedy klient przychodził zamówić księgę u papiernika, ten ostatni musiał podzielić pracę pomiędzy rzemieślników, z którymi współpracował. Jeden kopiował tekst, drugi rysował ilustracje, trzeci oprawiał całość. Zatrudnieni dostawali umowę, w której dokładnie zapisywano, jaką pracę mają wykonać i ile wyniesie ich wynagrodzenie. Od czasu do czasu papiernik przychodził, by sprawdzić postępy w pracach. W niektóre rękopisy szacunkowe koszty zostały zanotowane na marginesie.  Chociaż produkcja książek była dość popularnym zajęciem w późnym średniowieczu, nie gwarantowała żadnego bogactwa. Na ostatniej stronie kroniki holenderskiej wyraźnie sfrustrowany skryba zapisał “Za taką kwotę nie wykonam więcej żadnej książki!”
 Notatka odnośnie płatności wykonana ołówkiem na marginesie przez skrybę Jehana de Sanlis  “ci (com)me(n)ce Jena(n) de Sanlis a ratable VI d. a la piece” (Jehan de Sanlis wykonał to za 6 pensów za księgę),   Haga, Biblioteka Królewska, MS 71 A 24, XIII wiek

Prasa drukarska i upadek rękopisów

Światem manuskryptów wstrząsnęło nadejście prasy drukarskie Gutenberga  w połowie XV wieku. Inkausty wyschły, a rękopisy powoli stawały się archaicznymi pamiątkami, znacznie droższymi od drukowanego odpowiednika. W XVI wieku tylko wielkie księgi dla chórów, (których format nie mieścił się w prasie drukarskiej) i eleganckie kopie robione na zamówienie bogatych klientów wykonywano jeszcze ręcznie.
Skrybowie sami wyskoczyli z tonącego statku manuskryptów i wielu z nich skończyło pracując w drukarniach. Tutaj także możemy zauważyć uderzające podobieństwo do współczesnego rynku księgarskiego. Średniowieczni rzemieślnicy i sprzedawcy musieli dostosować się do nowego medium popularyzowanego przez Johannesa Gutenberga, tak samo jak wydawcy dziś muszą odnaleźć się w świecie, gdzie piksele są bardziej popularne  niż tusz.
Tekst: dr Erik Kwakkel

Chcesz dołączyć do dyskusji?

Na razie brak głosów w dyskusji
Rozumiesz angielski? Kliknij tutaj, aby zobaczyć więcej dyskusji na angielskiej wersji strony Khan Academy.