Jeśli widzisz tę wiadomość oznacza to, że mamy problemy z załadowaniem zewnętrznych materiałów na naszej stronie internetowej.

If you're behind a web filter, please make sure that the domains *.kastatic.org and *.kasandbox.org are unblocked.

Główna zawartość

Średniowieczny pulpit

Pulpit (detal), Albrecht Dürer, Erazm z Rotterdamu, 1526, fragment ryciny, (The Metropolitan Museum of Art)
Jesteśmy przyzwyczajeni do wertowania kilku otwartych książek na raz, kiedy szukamy informacji lub piszemy wypracowanie. Niezależnie od tego, czy są to pliki PDF, e-booki, czy staromodne tomy papierowe, praca z wieloma książkami jest czymś naturalnym, nie zastanawiamy się nad tym zbytnio. Zupełnie inaczej było w średniowieczu. W tamtych czasach księgi przenosiło się dość trudno: były ciężkie jak cegły i często dużych rozmiarów. Przeciętna średniowieczna księga po otwarciu miała co najmniej pół metra szerokości. W związku z tym wygodne umieszczenie dwóch książek przed sobą było trudne. Na podobiźnie Erazma z początku XVI wieku widzimy, że uczony nie może pomieścić na pulpicie nawet jednej książki, kiedy pisze list (powyżej).
Co ciekawe, wyzwania związane z użytkowaniem średniowiecznych ksiąg stoją w wyraźnej opozycji do tego, co wiemy o czytaniu i studiowaniu w tamtym okresie. Czytelnicy byli zainteresowani poznaniem różnych punktów widzenia w odniesieniu do tematu swoich badań, dlatego przeglądali wiele tomów jednocześnie. Zaintrygowany tą sprzecznością, chcę się bliżej przyjrzeć średniowiecznym odpowiednikom dzisiejszych biurek. Ile książek można było przeglądać w tym samym czasie? Jak układano wszystkie tomy na dostepnej przestrzeni? Krótko mówiąc, jak organizowano uczenie się czy prowadzenie badań w ostatnich czterech wiekach średniowiecza? Zobaczymy, że odpowiedzi na te pytania różnią się znacznie w zależności od tego, w jakim celu ktoś czytał kilka ksiąg w tym samym czasie.

Skrybowie

Pierwszą grupą osób, które pracowały z wieloma książkami byli skrybowie, czyli przepisujący księgi. Ze względu na charakter swojej pracy korzystali z przynajmniej dwóch ksiąg jednocześnie: tej, którą tworzyli - rosnący stos składek, który pozostawał nieoprawiony do samego końca i tej, z której kopiowali, zwanej wzorcem (łac. exemplar). Utrzymanie w porządku luźnych kart i składek było sporym wyzwaniem, jednak ze wszystkich omawianych przez nas grup czytelników skrybowie mieli najłatwiej. Czytali bowiem tylko jedną książkę - tę, z której przepisywali. Na rysunkach przedstawiających skrybów przy pracy widzimy, że ich pulpity były dość małe. Półki na księgi wzorcowe były często montowane powyżej lub dostawiane z boku na osobnych pulpitach.
Jean Le Tavernier (iluminator), Jean Miélot w swoim gabinecie, po 1450, Buonaccorso of Pistoia, Bruksela, Biblioteka Królewska, MS 9278-80, fol. 10r
Pulpit był z reguły pochyły, a nie płaski. Słynna podobizna Jeana Miélota przy pracy (powyżej) pokazuje, że powierzchnia, na której pracował skryba była ustawiona pod kątem 45 stopni. Widzimy też, że piszący na pulpicie miał tylko zapisywany pergamin oraz materiały piśmiennicze. Kopiowana księga była ustawiona nad nim, na dodatkowej półce powyżej linii oczu. Miélot oczywiście powinien i tak sprawić sobie większy pulpit by pomieścić też książki niedbale leżące na podłodze czy siedzisku.
Miniatura przedstawiająca tłumacza, Simon de Hesdin w pracy w swoim gabinecie, dzieło Valeriusa Maximusa przetłumaczone przez Simona de Hesdin i Nicholasa de Gonesse, Facta et dicta memorabilia, 1479, Londyn, Biblioteka Brytyjska, Royal MS 18 E. III, fol. 24r
Co ciekawe, istniały także szerokie pulpity umożliwiające ułożenie ksiąg w rzędzie. Ilustracja powyżej przedstawia tłumacza Simona de Hesdin przy pracy. Mimo że książki, nad którymi pracował nie są dla nas widoczne, możemy wywnioskować, że pulpit mieścił dwa leżące obok siebie egzemplarze. Taka aranżacja przestrzeni pisarskiej wynikała ze sposobu pracy tłumacza. Czytał uważnie tekst źródłowy i następnie zapisywał tłumaczenie na luźnych kartach lub składkach. Obie księgi znajdowały się tuż przed nim i nie musiał wciąż zerkać w górę na dodatkowy pulpit.

Czytelnicy

Łatwo jest znaleźć obrazy przedstawiające skrybów przy pulpicie pełnym książek, dużo rzadziej spotyka się podobizny czytelników w podobnych sytuacjach. To znaczy: jest bardzo niewiele średniowiecznych scen, w których ktoś czyta, ale nie pisze - gdzie książki są obecne, ale nie ma piór ani kałamarza. Po części ma to związek ze średniowiecznymi praktykami badawczymi. Czytelnicy zwykle mieli przy sobie pióro, nawet gdy tylko czytali. Często bowiem oznaczali fragmenty tekstu lub nanosili uwagi na marginesy księgi w trakcie czytania. Obrazy „bez pióra”, choć rzadkie, często pokazują pulpit obłożony księgami. Poniższa ilustracja przedstawia Christine de Pisan (pisarkę późnego średniowiecza) przeglądającą wiele książek jednocześnie.
Christine de Pisan w swoim gabinecie, Bruksela, Biblioteka Królewska, MS 9009-11
Brak pióra może wynikać z chęci przedstawiania Christine jako zapalonej czytelniczki. Podkreśla to też wiele otwartych tomów - zwróć uwagę, jak niektóre otwarte książki są skierowane w dół, tak jak robimy to dzisiaj! Od późnego średniowiecza dla czytelników, którym nie podobało się nadmierne obłożenie jak na biurku Christine, było dostępne specjalne narzędzie: karuzela z książkami.
Roman de la Rose, prawdopodobnie druga połowa XV wieku, Oxford, Bodleian Library, Douce MS 195, fol. 1r
Takie karuzele umożliwiały przeglądanie kilku rękopisów jednocześnie w bardzo wygodny sposób. Wystarczyło wolno przesuwać obracać okrągły blat obłożony woluminami. Najstarsza, jaką znam, pochodzi z XIV wieku (tutaj). Możliwe, że stosowano je już wcześniej. Zastanawiające jest to, że i ilustracja powyżej i ta poniżej ukazują czytelników-badaczy bez piór (chociaż uczony na ilustracji wyżej zdaje się trzymać niewidzialne pióro).
Leiden, Biblioteka Uniwersytecka, Kolekcja BPL, zdjęcie strony księgi: Erik Kwakkel

Średniowieczni książkowi hipsterzy

Koło na księgi, Agostino Ramelli, Diverse et artificiose machine (Rozmaite wymyślne maszyny), [Leipzig] Durch Henning Grossen den Jüngern, 1620 (pierwsze wydanie w 1588 r.), str. 440
Średniowieczne „karuzele” bardzo sprytnie pozwalały ominąć ograniczenia małej przestrzeni, jaką zapewniał zwykły pulpit. A co, jeśli ktoś potrzebował jeszcze więcej miejsca niż mogła zaoferować taka obrotowa półka? Odpowiedzią na to pytanie jest chyba jeden z najbardziej intrygujących mebli książkowych jakie przetrwały do dziś: koło na księgi, czyli przypominająca koło młyńskie, gigantyczna pionowa konstrukcja mogąca pomieścić wiele rozłożonych woluminów.
Rycina przedstawia koło na księgi wymyślone przez renesansowego inżyniera Agostino Ramellego, którego koncepcja opierała się na średniowiecznych projektach. Konstrukcja zapewniała miejsce na wiele książek. Ta praktyka przypominała nieco podłączenie drugiego monitora do komputera, z tym wyjątkiem, że ktoś w rzeczywistości oglądał dwanaście monitorów w tym samym czasie - jak inwestor na Wall Street. Siedziałem przy takim kole z XVII wieku i było to naprawdę niesamowite uczucie, gdy nim kręciłem. Jak zahipnotyzowany słuchałem odgłosów kliknięć wydawanych przez tryby ukryte wewnątrz tej zadziwiającej maszyny.

Ostatnie słowo: laptop

Skryba zidentyfikowany jako Priscian lub Donatus, jedna z rzeźb przedstawiających personifikacje sztuk wyzwolonych na archiwolcie nad prawym wejściem, fasada zachodnia, Katedra Najświętszej Marii Panny w Chartres (fr. Cathédrale Notre-Dame de Chartres), ok. 1150, zdjęcie: Holly Hayes
Ilustracje pulpitów (w swojej ogromnej różnorodności) ukazują nam sposób, w jaki większość skrybów i czytelników korzystała ze swoich książek. Istniały jednak bardziej wyjątkowe powierzchnie używane do czytania czy pisania i można je uznać za ówczesne swoiste „laptopy”. Korzystanie z takich przenośnych pulpitów, trzymanych na kolanach, jest dobrze udokumentowane. Używali z nich dostojnicy czy sekretarze sporządzający dokumenty i piszący listy w podróży.
Była to najczęściej niewielka płaska skrzynka z nieco pochyłą pokrywą. W środku można było przechowywać potrzebne narzędzia i materiały piśmiennicze. Przenośnych pulpitów zaczęto używać już w XII wieku (zdjęcie powyżej). Blat miał otwór na kałamarz, a w środku często znajdowały się czyste arkusze. Podobnych przenośnych konstrukcji używano w renesansie.
Poza tym, że faktyczna przestrzeń na pulpicie była sporo mniejsza niż ilość miejsca, do jakiej jesteśmy obecnie przyzwyczajeni, średniowieczne pulpity nie różniły się tak bardzo od współczesnych biurek - były nawet podobnie zabałaganione. Znajdowały się na nich książki, zarówno otwarte, jak i zamknięte, a także przybory do pisania. Były niezbędnym narzędziem pracy, bez względu na to, czy były obładowane (jak w przypadku pulpitu Christine), czy mogły pomieścić tylko jedną lub dwie księgi (jak u większości skrybów). Do pisania piórem potrzebowano stabilnej i równej powierzchni. Pulpity mogą wydawać się nam zupełnie zwyczajne i mało istotne, były jedna niezwykle ważne zarówno dla średniowiecznych skrybów, jak i czytelników.
Autor: dr Erik Kwakkel

Chcesz dołączyć do dyskusji?

Na razie brak głosów w dyskusji
Rozumiesz angielski? Kliknij tutaj, aby zobaczyć więcej dyskusji na angielskiej wersji strony Khan Academy.