Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:4:35

Transkrypcja filmu video

[muzyka] Jesteśmy w Luwrze i patrzymy na ogromne dzieło "Stigmata of St. Francis" namalowane przez Giotto di Bondone. To naprawdę nadzwyczajny obraz. Oczywiście, że tak. Pokazuje scenę otrzymania przez świętego Franciszka stygmatów od Chrystusa, który pojawia się przed nim w postaci anioła serafina. I, co jest uderzającym spostrzeżeniem, to, że św. Franciszek jest przedstawiony w formie bardzo symbolicznej. A spodziewalibyśmy się, że będzie przedstawiony tak, jak postrzegali go w średniowieczu. Otóż to. Zamiast tego św. Franciszek klęczy... Krajobraz jaki widzimy wydaje się być całkiem realistyczny. A kiedy otrzymuje stygmaty, patrzy w górę ze zdziwieniem, zgrozą i mętlikiem w głowie, a nawet, powiedziałabym, z obawą. Jest trochę przestraszony, prawda? Tak. Ale to są bardzo ludzkie emocje. Ten obraz przedstawienie św. Franciszka, ale nie takiego, jakim był zawsze, tylko jego emocji i reakcji w chwili otrzymywania stygmatów. Jego ciało, tak jak krajobraz, też jest przedstawione realistycznie. Widzimy go, jakby pozował. Widzimy zagięcia w tkaninie, Widzimy jego lewe kolano, prawe ma zgięte. Patrząc na jego ręce, zobaczymy stygmaty. Widzimy skupienie na jego twarzy. I to wszystko sprawia, że obraz wydaje się być trójwymiarowy. Różni go to od obrazów płaskich namalowanych tylko trochę wcześniej. I właściwie od tych, które są malowane do teraz. Chciałbym wrócić do wątku, który poruszyła Pani chwilę temu o realistycznym krajobrazie. To nie jest oczywiście naturalizm, realizm, jakiego moglibyśmy spodziewać się teraz, w 21 wieku. Ale to jest na samym początku wieku 14 albo nawet na samym końcu wieku 13. To dość niezwykła innowacja, aby umiejscowić tak nieprzeciętne postaci w zwykłym środowisku z drzewami, z górami. Jego ranga zupełnie nie pasuje do budynków i do drzew ale to był specjalny zabieg Giotta, specjalnie umiejscowił go na Ziemi zamiast sfery niebiańskiej. Tak więc widzimy niezwykłe złoto wypełniające tło, widzimy światło z niebios padające na ziemię które idzie od anioła serafina - Chrystusa, dokładnie na św. Franciszka, aż do jego stóp, aż do jego rąk i aż do jego rany w boku. Jest to dar z nieba za jego wierność. Co ważne, trzeba pamiętać, że Franciszek był nędzarzem. Był żebrakiem. Zrezygnował ze swojego majątku i tak jak Dominikanie, Franciszkanie, wyrzekł się dobytku na rzecz Chrystusa. Są doniesienia, że kościół nie był pewien, czy akceptuje poglądy św. Franciszka.