If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:8:26

Transkrypcja filmu video

Kiedy po raz pierwszy słyszy się o Konwencji Konstytucyjnej z 1787 rok o dyskusjach i kompromisach, można sobie pomyśleć: w porządku, to jest ciekawe z historycznego punktu widzenia, ale jak to wpływa na mnie dzisiaj? Prosta odpowiedź na to pytanie brzmi: ma niewiarygodny wpływ. Te kompromisy, które wypracowano ponad 200 lat temu. Najbardziej oczywiste pytanie, to: Co to były za kompromisy? Żeby w ogóle zacząć doceniać te kompromisy, zacznijmy od tego zdjęcia, tego zestawienia przedstawiającego spis powszechny z 1790 roku. Daje ona całkiem dobry wgląd w to, jak wyglądały Stany Zjednoczone po ratyfikowaniu Konstytucji. Jak możecie zobaczyć, populacja jako całość była zdecydowanie mniejsza niż dzisiaj. Mniej więcej, niecałe 4 miliony ludzi. Dzisiaj w USA jest ponad 300 milionów ludzi. Widać także całkiem dużą różnicę w liczbie mieszkańców poszczególnych stanów. Są duże stany takie jak Wirginia, która w tamtym czasie miała 750 000 ludzi. I są małe stany jak Delaware, które miało 60 000 ludzi, albo jak Rhode Island, które miało trochę mniej niż 70 000 ludzi. Możecie sobie wyobrazić, mieszkańców stanu Wirginia albo ludzi z Massachusetts, którzy mogliby powiedzieć: chcemy, żeby reprezentacja w legislatywie, w Kongresie, była zależna od liczby mieszkańców. To powinno być, wiecie... Mamy wielu mieszkańców. Powinniśmy mieć więcej do powiedzenia, Kiedy ktoś z, dajmy na to, z Delaware mógłby powiedzieć: nie tak szybko! Zgodnie z Artykułami konfederacji, jesteśmy suwerennymi stanami. Nie chcemy robić tego, co ludzie z Wirginii albo z Massachusetts chcą robić. Chcemy mieć do powiedzenia tyle samo. Oczywiście mieszkańcy dużych stanów powiedzieliby: O nie. W takim razie wasza populacja, mieszkańcy waszego stany będą mieli zbyt dużą reprezentację. To była poważna dyskusja i skończyła się tym, co nazywamy Wielkim Kompromisem. Wielkim Kompromisem, który jest prawdopodobnie najczęściej przytaczanym kompromisem wynikającym z Konstytucji. I to było rozwiązanie w stylu: w porządku, zróbmy to na dwa sposoby. W legislatywie utworzymy dwie izby i niech jedna izba zależy od liczby mieszkańców, czyli Izba Reprezentantów, w której Wirginia będzie miała więcej reprezentacji niż Delaware, ale zróbmy też drugą izbę zwaną Senatem, w której każdy stan ma równą reprezentację, w której senatorowie są wybierani przez stany. I żebyście zdali sobie sprawę z tego, że nawet dzisiaj jest to kontrowersyjna rzecz, mam tutaj artykuł z New York Timesa z 2013 roku. To jest artykuł o dostrzeżonych nierównościach w finansowaniu ze środków federalnych i mówi... Artykuł dosłownie nazywa się "Duże stany, małe stany" "625 000 mieszkańców Vermontu ma dwóch senatorów w Kongresie tak samo jak 19 milionów mieszkańców Nowego Jorku. To znaczy, że głos mieszkańców Vermontu jest 30 razy większy w Senacie niż mieszkaniec Nowego Jorku znajdującego się tuż obok, co jest największą nierównością pomiędzy dwoma stanami. W skali kraju największa przepaść dzieli mieszkańców Wyoming i Kalifornii, gdzie różnica jest ponad dwa razy większa." Podnoszą tutaj argument, że w Senacie osoba z Vermontu ma 30 razy taką reprezentacją jak osoba z Nowego Jorku. A jeśli porówna się Wyoming i Kalifornię różnią się o 60 razy. Mówią, że "Różnica ta odzwierciedla rosnące dysproporcje w sile głosu obywateli i nie jest to anomalią. Konstytucja zawsze dawała mieszkańcom stanów o małej liczbie ludności przywileje." Bierze się to bezpośrednio z Wielkiego Kompromisu. "ale rozmiar i znaczenie tej luki znacznie wzrosły w ostatnich dekadach w sposób, którego twórcy Konstytucji prawdopodobnie nigdy nie przewidzieli." To jest New York Times, więc pewnie mogą trochę faworyzować więcej reprezentacji dla Nowego Jorku, ale to ciekawa rzecz do zastanowienia. Konstytucja została napisana ponad 200 lat temu. Czy mogli przewidzieć, jak bardzo Stany Zjednoczone się rozrosną? Że upodobają sobie duże miasta? Nawet w spisie ludności z 1790 roku ta różnica, jak widzieliśmy, wynosiła trochę ponad 10 razy pomiędzy Wirginią i - dajmy na to - Rhode Island. Ale teraz mowa o różnicy 60 razy pomiędzy Kalifornią i Wyoming. Nie ma tu dobrej odpowiedzi. Ale jest to bardzo ciekawa rzecz do zastanowienia. Jak możecie zauważyć, to jest coś o czym ludzie mówią nawet dzisiaj. Kolejnym ważnym kompromisem, o którym również się dzisiaj dużo mówi jest kompromis w sprawie Kolegium Elektorów. Ludzie, którzy byli raczej w obozie antyfederalistów preferowali raczej demokrację uczestniczącą, demokrację bezpośrednią, w której jedna osoba miała jeden głos i każdy, kto zdobywa większość głosów w państwie pewnie powinien zostać prezydentem. Ale federaliści, zwłaszcza ludzie tacy jak James Madison, byli dość podejrzliwi wobec tłumu głosującego na kogokolwiek by chciał. Chcieli, żeby ta decyzja przechodziła przez filtr. Z myślą, że być może ten filtr będzie w stanie zapanować nad skłonnościami tłumu, że tak powiem, i stworzyli ten system, w którym nie jest tak, że jedna osoba ma jeden głos, tylko każdy stan ma określona liczbę elektorów. Głosuje się na elektorów, a później stany wysyłają ich i to oni oddają swoje głosy, wybierając prezydenta. Większość stanów wybrała system, w którym zwycięzca bierze wszystko. dzięki czemu być może mają większe znaczenie w wyborach prezydenckich. Wynikła z tego sytuacja, w której jeśli spojrzeć na duży stan jak Teksas, zrobię szybki rysunek Teksasu, albo duży stan jak Kalifornia, o tutaj, zwycięzca bierze wszystko, kiedy tylko przekroczy 50%,. Otrzymujesz 50,1% w którymś ze stanów i w jakimś innym dużym stanie tak jest w większości stanów, i dostajesz wszystkich elektorów z tego stanu. Nawet jeśli dostaniesz 70% głosów w Teksasie lub 70% w Kalifornii jest to równoznaczne z uzyskaniem 50,1%. Wywołało to poważną dyskusję. W niedalekiej przeszłości dwa razy były wybory, w których większość Kolegium Elektorów była inna niż większość w wyborach powszechnych. W wyborach z 2000 roku, w których startowali Bush i Gore oraz w wyborach z 2016, w których startowali Trump i Clinton. O dwóch kolejnych kompromisach wynikających z Konwencji Konstytucyjnej. mówi się dzisiaj mniej. I to dobrze, bo zostały ostatecznie rozwiązane w 1865 roku dzięki trzynastej poprawce, która była rezultatem wojny secesyjnej. I dotyczyły one niewolnictwa. Kompromis 3/5 i to był... Właściwie ciągle dotyczył kwestii reprezentacji. Nawet w Izbie Reprezentantów - jak określić populację, od której będzie zależało, ile dostanie się reprezentantów? Co z niewolnikami? Wróćmy do tego zestawienia. Zauważcie, że w niektórych stanach południowych znacząca część populacji to byli niewolnicy. Możecie sobie wyobrazić, że ich delegaci mówili: chcemy ich policzyć jako mieszkańców. Nie chcieli pozwolić im głosować, ale mówili: kiedy decydujemy o tym ile mamy dostać reprezentantów, chcemy policzyć te 293 000 ludzi w Wirginii, kiedy będziemy decydować, ile mamy dostać reprezentantów. Wyobraźcie sobie pozostałe stany, które albo nie chciały zmniejszyć swojej własnej reprezentacji, albo być może uważali, że niewolnictwo jest niemoralne i mówili: Nie. Nie powinniście mieć korzyści, dlatego, że macie niewolnictwo. I byli przeciwko temu. Dlatego wypracowali kompromis - po raz kolejny James Madison był tutaj bardzo zaangażowany - Kompromis 3/5, który pozwalał na potrzeby określania reprezentacji liczyć niewolników jako 3/5 osoby, co dzisiaj wydaje nam się obraźliwe, ale taki kompromis wypracowali, ale to nie stało się... To już nie jest dyskutowaną kwestią, od kiedy niewolnictwo zostało zniesione przez 13 poprawkę. Ostatnim ważnym kompromisem, o którym ludzie dyskutowali i ten również dotyczy niewolnictwa jest import, import niewolników. Podczas rewolucji przez to, że Wielka Brytania odgrywała znaczącą rolę w handlu niewolnikami, kolonie, albo stany, powstające stany były dość zgodne w tym, żeby nie uczestniczyć w handlu przynajmniej z Wielką Brytanią, ale kiedy rewolucja się skończyła, ta kwestia powróciła. Niektóre stany dalej nie chciały importu niewolników. Niektóre chciały. Wypracowali kompromis, zgodnie z którym przynajmniej przez 20 lat Kongres nie mógł zabronić importu niewolników. Okazało się, że prawie 20 lat później, kiedy ten okres minął, a Thomas Jefferson był u władzy, oficjalnie zakazano importu niewolników. Choć w pewnym stopniu on nadal trwał na znacznie niższą skalę. Zostawię was tutaj, ale najważniejsze jest to, że te spory, które omówiliśmy. Wielki Kompromis, Kolegium Elektorów, te dyskusje wokół kwestii reprezentacji, które miały miejsce ponad 200 lat temu, to rzeczy, które ciągle ludzi interesują. Ciągle są żywo dyskutowane.