Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:19:00
0 punktów energii
Uczysz się do testu? Skorzystaj z tych 5 lekcji na temat Okres nr 8: 1945-1980.
Zobacz 5 lekcji
Transkrypcja filmu video (w języku angielskim)
Zanim przejdziemy do szczegółów Kubańskiego Kryzysu Rakietowego, istotne jest zrozumienie sytuacji na arenie międzynarodowej na początku października 1962 roku. W 1959 roku ma miejsce rewolucja na Kubie, której przewodzi Fidel Castro - głowa tamtejszej partii komunistycznej. Kuba jest od tej chwili państwem komunistycznym, położonym tuż u wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Jest środek Zimnej Wojny. Stany Zjednoczone wierzą w strategię powstrzymywania ekspansji komunizmu, któremu są przeciwne. W 1961 roku, Stany Zjednoczone, CIA i Administracja Kennedy'ego próbują do tego wykorzystać kubańskich uchodźców, (ludzi, którzy opuścili Kubę) próbują wspierać ich we wkroczeniu i inwazji na Kubę w Zatoce Świń. Jednak nie zostało to właściwie zaplanowane. Wsparcie dla kubańskich uchodźców, kontrrewolucjonistów, którzy próbowali wyeliminować Castro, było działaniem bez przekonania, było wielką porażką. Inwazja w Zatoce Świń w 1961 roku okazała sie porażką. To sprawiło, że John F. Kennedy wydawał się nieco słaby, podobnie jak i CIA. Sprawiło to, że nikt po stronie amerykańskiej nie wyglądał na kompetentnego - z powodu porażki. Poza tym, jesteśmy w środku Zimnej Wojny, pamiętajmy o tym. W tym samym czasie, (wracając do sytuacji na linii Stany Zjednoczone - Związek Radziecki) Stany Zjednoczone zaczęły umieszczać rakiety począwszy od końca lat 50., aż do 1961 i 1962 roku. Zaczęły umieszczać pociski balistyczne średniego zasięgu w Turcji i we Włoszech. Oto, gdzie były rozmieszczone. Było to znaczące, ponieważ teraz te pociski mogły uderzyć w najbardziej zaludnione miejsca Związku Radzieckiego w ciągu zaledwie kilkunastu minut - sądzę, że w 10 do 20 minut. 16 minut to średni czas ich lotu. W sytuacji, gdy obie strony mają broń jądrową, istniało swego rodzaju założenie, że być może, jeśli dotrze się do przeciwnika szybciej, nie będzie on w stanie odpowiedzieć na atak i może nie dojdzie do wzajemnej destrukcji. A więc idea jest taka, by utrzymać swoje pociski tak blisko przeciwnika jak to możliwe tak, by mogły dotrzeć do obszarów zaludnionych, ośrodków strategicznych przeciwnika tak szybko, jak to jest możliwe. Jeśli sprawdzisz w sieci, możesz znaleźć dokładne miejsca umiejscowienia pocisków - gdzie były zainstalowane i kiedy zaczęły działać. To są te, które były we Włoszech, mniej więcej w tym miejscu, niedaleko "włoskiego obcasa". A więc tak przedstawia się sytuacja. Stany Zjednoczone wydawały się trochę słabe po inwazji w Zatoce Świń. To wygląda tak, jakby chciały wyeliminować Castro, ale nie były w stanie tego zrobić, nie były w stanie, bo działały nieudolnie. Z drugiej strony Związkowi Radzieckiemu nie spodobało się umieszczenie tych pocisków tak blisko obszarów zaludnionych, pocisków, które mogły dotrzeć do nich bez problemu. Teraz przenosimy się do października 1962, Kubański Kryzys Rakietowy będzie trwał ponad 13 lub 14 dni w październiku 1962. 14 października wysyłamy samoloty szpiegowskie U2 w stronę Kuby. Właśnie tutaj mamy samolot szpiegowski U2. Robi on zdjęcia takie, jak to. Następnego dnia, 15 października, analitycy CIA mówią, "Wow - wygląda na to, że tu znajdują się pociski. Wygląda na to, że pociski balistyczne są umieszczane na Kubie". No i nagle, wygląda na to, że Związek Radziecki wykorzystuje Kubę do tego samego, do czego my Amerykanie wykorzystywaliśmy Turcję i Włochy - żeby umieścić pociski balistyczne, naprawdę niedaleko naszego wybrzeża; pociski balistyczne, które mogą teraz dotrzeć do wszystkich zaludnionych obszarów, szczególnie na wschodnim wybrzeżu czy na środkowym zachodzie Stanów Zjednoczonych. Do szesnastego, to jest dosłownie 2 dni po zrobieniu zdjęć, analizują oni i mówią o nich Departamentowi Stanu. 16 października mówią o nich Kennedy'emu, a on zwołuje posiedzenie Komitetu Wykonawczego (wówczas jeszcze nie nazywanego "ExCom"). Był to zespół specjalnych doradców, utworzony z członków Narodowej Rady Bezpieczeństwa i innych doradców, którzy w zasadzie stali się zespołem ekspertów, który miał zdecydować co zrobić w związku z nadchodzącym kryzysem. Ponieważ nagle mamy państwo, którego nie chcemy w pobliżu naszych granic - państwo komunistyczne, którego sojusznikiem jest Związek Radziecki. Ma ono pociski nuklearne, wygląda na to, że jest to broń ofensywna - broń zaprojektowana jako pociski pierwszego rażenia. Raz jeszcze, jeśli zostaną one wystrzelone z Kuby, mogą zaatakować, mogą doszczętnie zniszczyć Stany Zjednoczone zanim będą one miały okazję odpowiednio zareagować. Więc to rzeczywiście podnosi ciśnienie Administracji Kennedy'ego. Zaczynają zastanawiać się co mogą w związku z tym zrobić i są dwa wyjścia. Mogli w pewnym sensie zadzwonić i porozmawiać o tym z Sowietami, mówiąc: "Hej, nie podoba nam się to. Dlaczego nie zrezygnujecie z pocisków?" Ale nie sądzili, by wywarło to jakikolwiek znaczący wpływ na Sowietów. Zwłaszcza, że prawdopodobnie uważali oni, że Kennedy był słaby. Przywódcą Sowietów w tym czasie był Chruszczow (Chruszczow znajduje się na tym zdjęciu). I poczynił on nawet kilka uwag co do tego, że w jego mniemaniu Kennedy jest młody i może być naiwny i może zbyt wiele myśleć o tym, jak dobrze rozegrać grę. I tak oto Stany Zjednoczone czuły, że muszą wyglądać na silne. I jedynymi realnymi wyjściami w tej sytuacji była po pierwsze blokada Kuby, która byłaby blokadą całkowitą, byłaby blokadą gospodarczą. Ale takie działanie uznawane jest za przejaw wojny, ponieważ w znacznym stopniu "głodzi się" społeczeństwo. Drugim wyjściem dla Stanów Zjednoczonych (ponieważ całkowicie niedopuszczalnym było, by te pociski znajdowały się w tym miejscu, by były rozmieszczone na Kubie), innym wyjściem były ataki z powietrza skierowane na silosy rakietowe. Kolejnym, najbardziej ekstremalnym krokiem miała być prawdziwa inwazja Kuby. I idzie to oczywiście w parze z zainteresowaniem Stanów Zjednoczonych w pozbyciu się rządów komunistycznych tak blisko własnych granic. Nad tym głowili się Kennedy i jego zespół. Dość wcześnie, już w tych pierwszych dniach, większość zespołu radzi Kennedy'emu, że powinni oni zorganizować inwazję Kuby na szeroką skalę. Myśleli oni, że to jedyne działanie, które Sowieci wezmą na poważnie, które pokaże, że Stany Zjednoczone traktują tę kwestię poważnie. I nie myśleli oni, że Związek Radziecki mógłby chcieć walki na Kubie - tak daleko od własnych granic. Ale Kennedy, myśląc o tym dość rozsądnie, zdał sobie sprawę, że "Ok. Mogą oni nic nie zrobić w sprawie Kuby, mogą nam pozwolić obalić Castro i ustanowić tam nową władzę, ale mogą się zemścić, w rzeczywistości, mogą zemścić się na Europie, a dokładniej, na Berlinie, prawdopodobnie na całych Niemczech. Więc, by ratować Kubę, poświęcilibyśmy znaczną część Europy, a nawet więcej - każdy konflikt pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim mógłby przeistoczyć się bez problemu w wojnę nuklearną." To wszystko omawiano. Stany Zjednoczone zostają postawione w stan alarmowy. Przygotowują się na wszelkiego rodzaju sytuacje, ponieważ nie wiedzą, co może się wydarzyć. Wojsko, flota powietrzna i morska rozpoczynają mobilizację. Zaledwie w ciągu kilku godzin wszystkie z możliwości mogą się ziścić. Do 22 października obraduje Komitet Wykonawczy (zostaje on formalnie uznany za oficjalną grupę doradczą Prezydenta w tym zakresie), a 22 października Kennedy ostatecznie ogłasza jakie jest stanowisko Stanów Zjednoczonych w tej sprawie. Ale przed tym - aby wszystko było jasne - 18 października spotkał się z Ministrem Spraw Zagranicznych Związku Radzieckiego - Andriejem Gromyko - jestem pewien, że kaleczę wymowę. Jest to pierwszy raz, gdy Kennedy stwierdza "Hey, macie broń ofensywną," a Gromyko obstaje przy swoim mówiąc "Nie, mamy broń defensywną." Dla większości ludzi broń defensywna oznaczałaby rakietowy pocisk ziemia-powietrze [SAM], broń zapobiegawczą na wypadek bombardowań z powietrza, ale nie rakietowe pociski ziemia-ziemia [SSM], nie broń służącą do ataku na kraj. Ale dowiemy się z późniejszych listów Chruszczowa, że może w rzeczywistości postrzegali oni owe pociski jako swego rodzaju defensywę. Było to 18 października. Zdenerwowało to Kennedy'ego i Stany Zjednoczone, ponieważ wyglądało na to, że Amerykanie mówią: "Słuchajcie, doskonale wiemy, że macie tam rakiety", ale Gromyko mówi: "Nie, to tylko broń defensywna - nie musicie się o to martwić. Czemu odbieracie to tak poważnie?" 19 październik: Stany Zjednoczone są postawione w stan wysokiej gotowości. Zaczynają rozważać wszystkie możliwości. 22 październik: Formalnie powstaje Komitet Wykonawczy, ale co ważniejsze Kennedy wygłasza mowę, w której przedstawia opinię Stanów Zjednoczonych. Przeczytam ją: "By powstrzymać narastającą ofensywę, kwarantanna na wszelką wojskową broń ofensywną dostarczaną na Kubę zostaje rozpoczęta. Wszystkie statki płynące na Kubę pod jakąkolwiek banderą, z jakiegokolwiek kraju czy portu będą zawracane, jeśli okaże się, że przewożą ładunek zawierający broń ofensywną. W razie potrzeby, kwarantanną zostaną objęte inne typy ładunków i inni przewoźnicy. Nie blokujemy jednakże dostaw ładunków niezbędnych do życia tak, jak próbowali to uczynić Sowieci podczas blokady Berlina w 1948 roku." A więc, stanowisko Administracji Kennedy'ego jest bardziej dopracowane. Mówią oni: "Nie możemy zorganizować całkowitej blokady. Po pierwsze, jest to przejaw wojny. Po drugie, jest to w ogromnym stopniu niehumanitarne - Dlaczego mamy głodzić ludność kubańską? To, co zrobimy to "filtrowanie" ładunków płynących na Kubę. Sprawdzimy tylko ładunki, w których podejrzewamy, że znajduje się uzbrojenie i zawrócimy wyłącznie statki, które rzeczywiście je przewożą." Ale 24 października przybywa depesza od Chruszczowa, w której mówi on: "Jeśli trzeźwo spojrzycie na sytuację, do której doszło, nie kierując się uczuciami, zrozumiecie, że Związek Radziecki nie może przyjąć bezwzględnych wymagań, które stawiają mu Stany Zjednoczone. Związek Radziecki postrzega blokadę jako akt agresji i statki sowieckie zostaną poinstruowane do ignorowania blokady." Rozpoczyna się gra "jastrząb-gołąb". Stany Zjednoczone mówią "Słuchajcie, to jest niedopuszczalne. Zamierzamy powstrzymać was od sprowadzania broni na Kubę." 24 października Chruszczow mówi: "Kim jesteście, że możecie nam mówić co mamy robić?" Istnieje jednak pewnego rodzaju niedomówienie typu "Czekajcie, wy już macie zainstalowane rakiety we Włoszech i w Turcji, niedaleko nas. Jak śmiecie...," - wiecie, Rosjanie nazywają to blokadą, choć Amerykanie mówią o kwarantannie - "...to jest akt agresji i będziemy go ignorować." A więc obie strony w pewnym sensie mówią: "Nie dbamy o to, co zrobicie. Zrobimy to, do czego będziemy zmuszeni." I przez cały ten czas, po obu stronach napięcie rośnie, cały świat zaczyna brać strony, wygłaszane są publiczne mowy o tym co jest dobre, a co złe. A więc rzeczywiście zbliżamy się do głównej konfrontacji pomiędzy Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi. Wiecie, możecie przeczytać książkę "Trzynaście dni" Roberta Kennedy'ego; jest również film "Trzynaście dni", choć nie jest on oparty na książce. Ale obydwa źródła dają niezły obraz tego, co działo się w tym czasie. Przenosimy się do 25 października. Kennedy odpowiada: "Słuchajcie, to jest broń ofensywna i wymaga to od nas zajęcia takiego stanowiska, o jakim wspomniałem. Mam nadzieję, że wasz rząd podejmie odpowiednie środki w celu przywrócenia wcześniejszej sytuacji." Ok, mówi on więc: "Słuchajcie, musimy to zrobić. To broń ofensywna. Nie możemy tolerować takiej broni tak blisko granic Stanów Zjednoczonych." I również 25 października kwarantanna wchodzi w życie. Jest oczywiście kwestionowana. Stany Zjednoczone zaczynają sprawdzać niektóre statki. Próbują sprawdzić statek, który znajduje się nieco dalej. Sowieci, choć grają w grę "jastrząb-gołąb", zawracają. Zawracają 14 statków i owe 14 statków prawdopodobnie przewoziło różne typy uzbrojenia. A więc choć publicznie, każdy gra mocną kartą, za kulisami zajmują nieco łagodniejsze stanowisko. Przenosimy się następnie do dnia 26 października, gdy Chruszczow wysyła swoją pierwszą propozycję. Jest to interesujące, ponieważ zdaniem Chruszczowa ... (a jest to iście ciekawy list, który warto przeczytać; jest to dość długi list, dlatego nie zamierzam skupiać się na całym tekście; możecie go znaleźć pod podanym tu adresem. Jest to iście ciekawy list, może nakręcę film, w którym czytam cały.) Szczegółowo opisuje on co jego zdaniem jest bronią defensywną, a co bronią ofensywną. Przyznaje się, że rakiety znajdują się na Kubie, że nie jest to broń łagodna, ale w swoim liście przedstawia, że będzie ich używał jako broni defensywnej. Mówi: "Słuchajcie, już próbowaliście obalić Castro. My uważamy Castro za sojusznika. Sądzimy, że umieszczając tu rakiety sprawimy, że będzie mniej prawdopodobnym obalenie Castro, ponieważ będziecie się ich obawiać." Chruszczow zakłada ... Chruszczow mówi: "Nie zamierzamy używać ich do ataku na was bez powodu. Umieszczamy je tutaj tylko po to, by bronić jednego z naszych sojuszników." A więc mówi, że to jest powód, to jest powód, dla którego umieścili ową broń w tym miejscu. Mówi jakby: "Słuchajcie, zorganizowaliście Inwazję w Zatoce Świń. To wy oddaliście pierwszy strzał. Teraz my stajemy w obronie." Mogło to być uznane za racjonalne uzasadnienie. Kolejnym uzasadnieniem ich działania - a jest to prawdopodobnie bardziej strategiczne uzasadnienie - jest to, że my już mieliśmy zainstalowane rakiety skierowane na Związek Radziecki w Turcji i we Włoszech. A Związek Radziecki chciał tylko parytetu [równości]. Chcieli oni więc umieścić pociski balistyczne niedaleko Stanów Zjednoczonych w jakimś państwie sojuszniczym - patrząc z punktu widzenia ZSRR. 26 października, pierwsza propozycja Chruszczowa dostarczona w depeszy mówi: "Jeśli Prezydent i Rząd Stanów Zjednoczonych zapewni gwarancje, że Stany Zjednoczone nie będą uczestniczyły ... " (a więc "gwarancje") (Pozwólcie, że podkreślę to innym kolorem) "gwarancje, że Stany Zjednoczone nie będą uczestniczyły w ataku na Kubę i powstrzymają innych od tego typu działań ... (prawdopodobnie chodzi o kubańskich uchodźców) ... jeśli odwołacie swoją flotę, zmieni to wszystko. Nie mówię w imieniu Fidela Castro, ale sądzę, że on i rząd Kuby na pewno ogłoszą demobilizację i zaapelują do ludzi o zabranie się za pokojową pracę. Następnie także, problem ..." (Wiecie, komuniści zawsze lubią mówić o "pracy") "Następnie także problem uzbrojenia zniknie, ponieważ jeśli nie istnieje zagrożenie, uzbrojenie jest ciężarem dla wszystkich ludzi." A wiec w pierwszej propozycji, która przyszła w depeszy, mówi on: "Słuchajcie, jeśli obiecacie, że nie zaatakujecie Kuby, jeśli tylko dacie nam gwarancje, że nie zaatakujecie Kuby, wówczas wszystko rozbroimy. Spełnimy wasze życzenia." Takie stanowisko rzeczywiście sprawia, że wygląda na to, że głównym celem zainstalowania tych rakiet była swego rodzaju obrona Kuby - powstrzymanie Stanów Zjednoczonych przed próbą obalenia tutejszych komunistów. Ale następnego dnia, Chruszczow występuje w telewizji i jakby nieco zmienia ton swojej wypowiedzi. Teraz mówi, że rozbroi pociski na Kubie pod warunkiem, że Stany Zjednoczone usuną swoje pociski z Włoch i Turcji. Wysyła więc różne wiadomości. Jego pierwsza wiadomość przedstawiała łagodniejsze stanowisko: "Słuchajcie, obiecajcie tylko nie najeżdżać na Kubę, a my się z niej zwiniemy." Za drugim razem mówi: "Nie, nie. Usuniemy naszego rakiety tylko wtedy, gdy usuniecie wasze z Włoch i Turcji." I tego samego dnia, kolejny samolot szpiegowski U2 robi zdjęcia Kuby. Jest to czas, gdy obie armie są naprawdę o włos od walki, jest to bardzo przerażająca sytuacja. Chruszczow nie chciał by doszło do walki. I na szczęście, jak mniemam, dla świata, Stany Zjednoczone nie używają tego jako powodu do przyłączenia się do wojny. Mówią:"Może to wypadek. Jeśli zdarzy się to po raz kolejny, użyjemy rakiet jako pretekstu do wojny." Na szczęście nie wywołało to natychmiastowej wojny z Sowietami, ale Administracją Kennedy'egp wciąż miała pytanie: "Która z tych propozycji była tą właściwą, czego naprawdę żądali Sowieci?" To jest ważniejsze żądanie. Czy żądają zgody na obie propozycje? Ostatecznie zdecydowano, 27 października, że: "Hey, udawajmy, że nie wiedzieliśmy nawet, że Amerykanie nie wiedzieli nawet o drugim żądaniu, w którym roszczenia są większe i odpowiedzmy na pierwsze żądanie." Ostatecznie Kennedy zgadza się z Chruszczowem i mówi: "Ok, spełnimy wasze pierwsze żądanie. Zgodzimy się nie najeżdżać na Kubę, jeśli usuniecie rakiety." Następnie dochodzi do tego (i stawia to Chruszczowa w dziwnej sytuacji, ponieważ jest to coś, co zalecał, ale zostało to zignorowane) Ale po cichu mówimy "Dobrze, oficjalnie zgodzimy się na te żądania."; Administracja Kennedy'ego mówi po cichu: "I będziemy mieć też na uwadze, dogadamy się odnośnie rakiet we Włoszech i Turcji. Spójrzcie, nie jest to część umowy, ale wiemy czego żądacie i prawdopodobnie, prawdopodobnie usuniemy je." To czego Sowieci także nie wiedzieli w tym czasie to fakt, że Amerykanie planowali ... że te rakiety w znacznym stopniu, w tym czasie, były już przestarzałe. Mieliśmy już pociski Polaris, które były instalowane przez okręty podwodne i oczywistym jest, że okręty mogły instalować pociski bliżej, że są trudniejsze do wykrycia. Nie można ich kontrolować itp. A więc Stany Zjednoczone jakby wyraziły zgodę na żądania. Ale zrobiły to "po cichu". Cały problem polega tu na tym, że żadna ze stron nie chciała wyglądać na tą, która się poddaje, żadna ze stron nie chciała wyglądać na słabą. Ale 28 października, doszło do ostatecznego porozumienia. Publicznie, pierwsze żądania Chruszczowa zostały zaakceptowane przez obie strony - Chruszczowa i Stany Zjednoczone. Chruszczow zgodził się usunąć - nie wysyłać więcej broni i rozbroić broń, która już się znajdowała na Kubie, a Amerykanie zgodzili się nie najeżdżać na Kubę. Możecie sobie więc wyobrazić tu wielkiego zwycięzcę. Wielkim zwycięzcą jest tu prawdopodobnie Fidel Castro, ponieważ przez cały czas ma paranoję, że Stany Zjednoczone planują kolejny atak na niego; i teraz publicznie mówią, że go nie zaatakują. A jeśli to zrobią, oznaczać to będzie, że nie dotrzymują danego słowa. A prywatnie, Stany Zjednoczone zgodziły się usunąć swoje pociski z Turcji i Włoch. Nie chcieli tego robić publicznie, ponieważ wyszłoby na to, że są słabi i wyglądałoby na to, że Sowieci byli w stanie podjąć agresywne działania. A czyniąc to, byli oni w stanie "wyciągnąć" coś od Stanów Zjednoczonych. Co jest rzeczywistością. Byli w stanie, czyniąc tak a nie inaczej, byli w stanie doprowadzić do usunięcia pocisków z Turcji i Włoch. Ale Stany Zjednoczone chciały wyglądać na silne. Jeśli chodzi o Kennedy'ego - zbliżały się wybory. Zwłaszcza po Inwazji w Zatoce Świń, musiał wyglądać na silnego przywódcę i do pewnego stopnia, zapewnia to Chruszczowowi. W pewnym sensie schował dumę w kieszeń i pozwolił, by publicznie wyglądało na to, że to on przegrał negocjacje. Publicznie sprawił, że wyglądało na to, iż nic nie zyskał na swoim wycofaniu się, ale w rzeczywistości było inaczej. Nie otrzymał tylko za to uznania, ale była to świetna umowa, ponieważ był to moment, w którym Związek Radziecki i Stany Zjednoczone były najbliżej rozpoczęcia działań zbrojnych podczas Zimnej Wojny.