Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:7:29
0 punktów energii
Uczysz się do testu? Skorzystaj z tych 4 lekcji na temat The founding fathers of the United States of America.
Zobacz 4 lekcje
Transkrypcja filmu video (w języku angielskim)
Znamy już ostatnie lata życia Franklina, ale zacznijmy od początku. Gdzie się urodził, jakie było jego dzieciństwo? Urodził się w Bostonie w roku 1706, był dziesiątym synem purytańskiego imigranta, i jako jego dziesiąty syn, według Biblii czy kultury Purytan, musiał zostać oddany Bogu przez ojca jako "dziesięcina". Ojciec chciał wysłać go na Harvard, by studiował dla ministerstwa. Mialo to miejsce, gdy... Wyobrażałem sobie "dziesięcinę" jako oddawanie 10% przychodu, tak zazwyczaj było. Pewnie uznawali to za część majątku. W rzeczy samej dziesięcina oznaczała oddawanie części majątku, lecz w przypadku posiadania 10 synów, jeden z nich miał zostać ministrem, w tym przypadku był to nasz Ben Franklin, takie były plany, lecz nie do końca się do tego nadawał. Pewnego dnia, gdy rodzina przygotowywała zapasy na zimę, spytał on ojca: "Dlaczego nie pomodlimy się teraz?" "Mielibyśmy to z głowy na cały nastepny rok!" "Można naraz pobłogosławić całe jedzenie!" Zamiast robić to codziennie (śmiech). I chyba wtedy jego tata zrozumiał, że wysłanie go na Harvard byłoby stratą pieniędzy. Zamiast tego ojciec zapewnia mu praktykę u jego brata Jamesa, który był drukarzem. Zaczął więc w wieku 12 lat odbywać praktykę u brata drukarza. Kluczowy tu jest wiek, w wieku 12 lat robisz to, co twój brat, szkolisz się. W ten sposób zdobywało się edukację. Był on też jednak zobowiązany do pracy od lat 12-tu przez kolejne siedem, osiem lat, dla starszego brata. Można sobie wyobrazić, że po latach ta sytuacja stała się uciążliwa. Ben Franklin potrzebował autorytetu. Była to cecha typowego Amerykanina. Nie został wysłany na Harvard ani do innej szkoły, postanowił więc kształcić się sam. Ojciec wysłał go na praktykę u starszego brata, więc wykorzystał on sytuację, podbierając książki z drukarni oraz wydawnictwa należącego do brata. Zaczął od "Wędrówki Pielgrzyma" Bunyana, esejów Plutarcha, Swifta, Defoe, i wszystkich tych, których ja i Ty czytaliśmy w wieku 12 lat... Oczywiście! (śmiech) A potem nauczył się pisać. Brał czasopismo "Spectator", które było wtedy wspaniałym londyńskim czasopismem pisanym przez Addisona i Steele, i które przysyłane było do drukarni jego brata, a Franklin wypisywał z niego argumenty znalezione w esejach Steela` i Addisona, wycinał je i układał w innej kolejności, a następnie próbował napisać je ponownie w lepszy sposób niż zrobili to autorzy. Miał on w tym czasie 14 lub 15 lat! (śmiech) To naprawdę super, to jakby wykorzystywanie londyńskiego Spectatora zamiast Khan Academy do samodzielnej nauki. I w ten sposób Benjamin Franklin zaczął pisać, lecz jego brat nie był zadowolony... Fakt, starszy brat Benjamina nie chciał publikować jego prac, nawet jeśli były niezłe. Benjaminowi nie udało się doprowadzić do wydania swojej twórczości w "New England Courant" - czasopiśmie brata, zdecydował się on więc na sztuczkę. Zmienił swoje pismo odręczne, wymyślił pseudonim, i pisał pod fałszywym nazwiskiem. Te wspaniale eseje, miał 16 lat... Jakiego imienia używał? Silence Dogood (śmiech) To eseje spod pióra samej Silence Dogood, która była tworem piętnastonastolatka. Rzeczona Silence Dogood była kobietą. Jak mówię, to był całkiem kłopotliwy dzieciak, ten Franklin, spędzał czas w bostońskim porcie i non stop wpadał w tarapaty oraz zawsze urywał się z pracy u brata. Wymyślił on jednak postać owdowiałej, starszej kobiety, która chodzi na randki z ministrem, i mieszka na przedmieściach. Czyli całkowite przeciwieństwo jego samego. Dokładnie (śmiech) i to pokazuje ważną cechę edukacji, która pozwala zatryumfować wyobraźni. To 15-letnie dziecko tworzy tę postać, Silence Dogood, za pomocą czystej wyobraźni. W rzeczy samej była ona przeciwieństwem Bena Franklina, lecz odzwierciedlała ona jednocześnie wiele jego cech, o których pisała co tydzień i które przywodziły na myśl Benjamina Franklina. Pewnego razu napisała: "Jestem śmiertelnym wrogiem rządu arbitrażowego i nieograniczonej władzy." "Żądam respektowania moich praw i wolności." Innymi słowy, to kobieta z ikrą, która sprzeciwiała się tyranii. Był to doskonały opis nie tylko jego samego, lecz również kraju, który Ben pomagał stworzyć. By nadać pewien kontekst historyczny, nadmienię, że to się działo długo przed Amerykańską Rewolucją i uniezależnieniem się od Wielkiej Brytanii. Mówimy o latach dwudziestych, XVIII w. Tak, to było 50, 60 lat przed rewolucją i uniezależnieniem od Anglii, ale już wtedy, on wierzy w wolność, on wierzy w odrzucenie tyranii i zwalczanie jej. Widać to w sposobie, w jakim Silence Dogood co tydzień pisze esej (zanim oczywiście zostaje przyłapana przez swojego brata.) Franklin wyśmiewa związki Kościoła i stanu Massachussetts, ponieważ gubernator, [Dunstrin], Dudley, oraz reszta rządu, szefowie legislatury, to jednocześnie purytańscy ministrowie, a on podsumowuje ich działalność słowami: "Każdy, kto od duchowieństwa przechodzi do rządu, będzie brał twoje pieniądze na dwa sposoby: pod przykrywką podatków, a potem pod przykrywką Boga, prosząc Cię o dotacje." (śmiech) W ten sposób, ten młody chłopak, który udaje starszą panią, wyśmiewa związki pomiędzy Kościołem oraz stanem Massachusetts. To są początki wolnej prasy w Ameryce. I to coś wielkiego, Kościół był raczej potężny. Zwłaszcza w Bostonie, jak sam wiesz, Kościół był zarządzany przez Purytan, a to kolonia teokratyczna, więc Uniwersytet Harvarda, Kolonia Massachusetts, oraz hierarchia Purytan to jedno i to samo. To znaczy, to byli ci sami ludzie, Cotton Mather oraz Increase Mather, i gubernator Dudley, oni byli ministrami, ludźmi zarządzającymi państwem, ludźmi zarządzającymi Harvardem. Silence Dogood, jak mówiliśmy, demograficznie była jego przeciwieństwem, lecz filozoficznie... Racja, użył on kogoś zupełnie innego, starszej kobiety, by uniknąć swojego brata, a jednocześnie wyrazić swoje własne poglądy.