If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:8:12

Transkrypcja filmu video

Witam w imieniu moim i Waltera Isaacsona z instytutu w Aspen. Dziś porozmawiamy o Benjaminie Franklinie. Moje pierwsze pytanie dotyczy faktu, że był on jednym z Ojców-Założycieli, ale nigdy nie był prezydentem. Czemu więc jest tak ważny? Walter: On jest tym sympatycznym założycielem. Tym, który mruga do nas ze sceny historii. Był najstarszym z Założycieli, więc gdy stworzony zostaje nasz kraj, on ma już 80 lat, trochę za dużo na prezydenta. On jednak pozwolił nam się zjednoczyć. Pomógł również stworzyć Ameryce jej charakter. To typ rozgadanego populisty z ikrą, demokraty, który chce zjednoczyć ludzi oraz stworzyć nową formę narodu bazującą na jedności panującej pomiędzy różnymi ludźmi oraz grupami etnicznymi, rozumie on lepiej niż George Washington, Jefferson, Madison czy Adams, ze Ameryka będzie Państwem klasy średniej. Benjamin jako jedyny z nich nie był ściśle związany z elitą. Byl on właścicielem sklepu. Z klasy średniej. Dziennikarz: Specjalnie na tę okazję przygotowałem oś czasu, żeby móc lepiej zrozumieć niektóre aspekty życia Franklina. Nie spędził całego życia w Ameryce ani w jednym miejscu. Walter: Franklin żył 84 lata i był najlepszym naukowcem, wynalazcą, dyplomatą, pisarzem, strategiem biznesowym oraz jednym z najbardziej praktycznych z politycznych myślicieli Ameryki. Wchodził on w różne role w różnych okresach życia. Urodził się w Bostonie, jako dziesiąty syn purytańskiego uchodźcy, i jako dziecko ucieka, udaje się na jakiś czas do Londynu, by pracować i zarobić pieniądze na zakup wyposażenia drukarskiego. Potem przybywa do Filadelfii, ma wtedy niewiele ponad 20 lat, i pragnie zostać drukarzem, zamiast tego zostaje biznesmenem. Ma nie tylko drukarnie, również wydawnictwo. Jest franczyzodawcą wzdłuż całej linii wybrzeża. Tworzy amerykański system pocztowy w celu połączenia sieci swoich drukarni oraz wydawnictw, a potem udaje się na częściową emeryturę w Filadelfii, by stać się liderem wśród obywateli. Przeprowadzał on eksperymenty elektryczne, które były bardzo ważne, lecz również założył wiele wspólnot obywatelskich oraz stworzył podwaliny Uniwersytetu w Pensylwanii. W tym okresie był on więc przeciętnym właścicielem sklepu, a potem przewodniczącym odnoszącej sukcesy firmy w Filadelfii. Dziennikarz: To interesujący okres, ponieważ, jak sam stwierdza, pojawił się on w FIladelfii bez grosza w młodym wieku, by następnie stać się, tak jak wspomniałeś, liderem społecznosci. Walter: To kolejny powód, dla którego jest archetypem Amerykanina. Sam się stworzył. Jest mitem Horatia Algera. Od łachmanów do bogactwa. Jest on bardzo dumny ze swej autobiografii, gdy mówi o przybyciu do Filadelfii z trzema monetami w kieszeni, brudny, a następnie o swoim wznoszeniu się w świecie, otwarciu drukarni, tworzeniu czasopisma oraz Almanachu Biednego Ryszarda. Nagle stał się przedsiębiorcą odnoszącym sukcesy w każdej amerykańskiej kolonii, i był pierwszym przypadkiem w naszej historii, gdy biedny uciekinier stał się jednym z najbogatszych i najlepszych biznesmenów. Dziennikarz: By to zrozumieć, również w kolejnych filmikach, przeniesiemy się do tych czasow ale dlaczego Benjamin uciekł, praca dla brata mu nie wystarczyła? Walter: Cóż, odbywał praktykę u brata i było to coś interesującego w okresie wczesnej kolonizacji. Na praktykę zapisujesz się ze świadomością że będziesz pracować siedem, osiem lat dopóki nie będziesz mieć 21 lat. Otrzymujesz niskie wynagrodzenie, i jesteś związany. Nie oznacza to oczywiście bycia niewolnikiem, ale nie jest się też do końca wolnym. Odbywanie praktyk to ciężar. Dziennikarz: Dostał tę praktykę u brata gdy skończył 12 lat. Walter: Brat był drukarzem operującym w Bostonie, a Franklin nie lubił przypadkowych autorytetów, co jest również cechą typowego Amerykanina. Nie lubił mieć brata za szefa. Nie lubił władzy teokratycznej w Bostonie. Pragnął wolności, więc uciekł. Dziennikarz: On uciekł w dosłownym tego słowa znaczeniu. Walter: Zgadza się, z powodu kontraktu pomiędzy nim, a bratem. Oficjalnie nie mógł przerwać praktyk. Właściwie to wykorzystał małą sztuczkę. Wiedział, że z powodu pewnych kłopotów, jego brat udawał, że to Ben wydawał czasopismo. Po zniknięciu Bena, brat nie mógł więc wysłać nikogo w pościg za nim. Późno w nocy Ben uciekł drogą morską, opuścił Boston i tydzień później znalazł się w Filadelfii, mokry i poszarpany, bez pieniędzy. Dziennikarz: Lecz zaraz potem ruszył do Londynu. Dlaczego? Walter: Cóż, chciał być drukarzem, a to było w czasach, gdy w Filadelfii wydawano ok. 10 czasopism. On pragnie stworzyc 11-te. Pragnie własnej drukarni. Odbywał praktyki jako drukarz, jego brat był drukarzem, więc on się na tym znał, lecz żeby zostać drukarzem, należy mieć papier, czcionki i tego typu rzeczy. Benjamin uciekł on do Filadelfii, by otworzyć drukarnię, i odkrył, że musiał kupić wyposażenie drukarskie, zdecydował, że zdobędzie je samodzielnie w Londynie. Jeden z jego stronników w Filadelfii, starszy jegomość, zapewnił, że pokryje koszty zakupu, wycofał się jednak z umowy. Franklin udał się do Londynu, gdzie musiał zdobyć pracę w celu kupienia wyposażenia drukarskiego. Dziennikarz: Rozumiem, i dlatego musiał tam zostać, zdobyć wyposażenie, wrócić, i w ten sposób rozpoczął swoją... Walter: Tak, po paru latach wrócił ze swoim wyposażeniem drukarskim i rozpoczął karierę publicysty i drukarza. Dziennikarz: Porozmawiamy teraz szerzej o tym okresie jego życia, w którym był liderem i wynalazcą, bo to ten okres sprawił, że wszedł on następnie w rolę, nazwijmy to, Ojca Założyciela. Walter: Cóż, dokładnie. Staje się on liderem w Filadelfii. Czymś w rodzaju lidera politycznego. Zgromadzenie w Filadelfii, a następnie Pensylwania jako kolonia, uznają, że potrzebują ambasadora w Londynie, ponieważ było dużo problemów z Brytyjskim Parlamentem i ministrami, którzy nakładali podatki i robili dużo innych złych rzeczy, i tak oto został on ambasadorem kolonii w Londynie. Został wybrany przez Zgromadzenie w Pensylwanii, lecz również inne kolonie, m.in. Massachusetts i cztery czy pięć innych. Był również naszym ambasadorem. Musisz pamiętać, że nie byliśmy wtedy jednym krajem. Byliśmy zespołem kolonii. Dlatego każda kolonia musiała zadecydować kogo wysłać jako ambasadora. W ten sposób spędził on bardzo dużo czasu, prawie 20 lat, w Londynie, w roli ambasadora kolonii, próbując utrzymać nas wszystkich razem, jako imperium, zapobiec amerykańskiej rewolucji. Lecz w 1775 ponosi porażkę, wraca do Filadelfii w 1776 roku, staje się częścią Kongresu Kontynentalnego, oraz pomaga napisać Deklarację Niepodległości. Zaraz potem, mimo podeszłego wieku, udaje się do Paryża, ponieważ wsparcie Francji w wojnie było niezbędne do urzeczywistnienia Deklaracji. Spędził w Paryżu dziewięć lat, w roli ambasadora, i odniósł sukces w pozyskaniu Francji na naszą stronę w wojnie, A potem, jako sędziwy starzec, w wieku 80 lat, powraca do miejsca, które zmieniło się już w Stany Zjednoczone i pomaga napisać Konstytucję na Konwencji Konstytucyjnej i zostaje uznany za męża stanu. Dziennikarz: Wow! Fascynujące życie. Walter: Oh, wspaniałe, i również amerykańskie. Pomaga zdefiniować, kim jest Amerykanin, i czym jest państwo.