Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:7:57
0 punktów energii
Transkrypcja filmu video (w języku angielskim)
Gdy opowiadam o naszej szkole, ludziom imponuje to, jak zarządzamy czasem. Jak przydzielamy czas na zajęcia potrzebne uczniom, nie trwoniąc go na rzeczy zbędne. Nauczyciel może pomagać dzieciom w określaniu celów i doskonaleniu umiejętności, zamiast wykonywać przyziemne zadania, np. sprawdzać lekcje czy przygotowywać proste testy. W szkole z sieci Summit można zobaczyć różne role nauczycieli zależnie od sytuacji. Omówimy to. Po pierwsze, jest czas na naukę indywidualną, tzw. PLT. Uczeń rządzi procesem uczenia się. Rola nauczyciela zmienia się podczas pracy projektowej. Nacisk kładzie się na zdolności niepoznawcze i wpajanie odpowiednich postaw. Trzeci obszar dotyczy nauczania zespołowego. Zobaczymy też, jak w tej szkole wykorzystują piątki. Nauczyciele pełnią funkcję mentorów i razem z uczniami stawiają cele. Zacznijmy od nauki indywidualnej w Summit. Trwa godzinę dziennie. Spójrzcie. Wspaniale jest patrzeć na pracujących samodzielnie uczniów. Czujemy, jak bardzo są głodni wiedzy. Pracują nad wieloma rzeczami naraz. Pewnie zauważyliście zmianę roli nauczyciela; nie stoi z przodu, nie wygłasza wykładu, lecz ułatwia naukę. Naprawdę widzimy, że to robi. Zdziwiło nas, jak szybko i łatwo uczniowie wdrożyli się w PLT. Zauważyliśmy, że gdy daliśmy im kontrolę, i dostęp do narzędzi, dosłownie się w to rzucili. Naszym zdaniem - ponieważ mieli wybór i czas na szukanie, a także kontakt z nauczycielem i bezpieczną przestrzeń, w której nawet porażka wiele wnosi. Mamy tzw. „wspólnoty”, w których uczniowie czytają. Codziennie. W tych grupach omówiliśmy… to, jak funkcjonuje nauka indywidualna. Jak przebiega. Wracamy do tego w razie potrzeby. My, nauczyciele, zamiast powiedzieć, „PLT to po prostu praca w ciszy”, podeszliśmy do sprawy poważnie. Niech oni tworzą, my niczego nie narzucamy. Wybierać ma uczeń. To do nich przemawia. Chcą się uczyć. Zdają sobie sprawę, że to zapewni im sukces. To jeden z przypadków, w których kultura jest kluczem. Racją bytu tej szkoły jest właśnie PLT, nauka indywidualna. Uczniowie pracują w ciszy i spokoju. To pozwala nauczycielom robić inne rzeczy. Nauczyciele, których widzimy w klasie podczas PLT, robią sprawdziany. Kiedy uczeń jest gotowy i chce podejść do sprawdzianu, pisze swoje imię na tablicy albo podnosi rękę. Nauczyciel włącza sprawdzian, uczeń go rozwiązuje i od razu ma wynik. Ciekawie jest na to patrzeć! Ryan… Dodam coś do uwagi o kulturze. Wiele robią w pierwszych tygodniach, by wpoić uczniom poczucie, że sami kierują swoją edukacją. Dla nauczycieli to ważne, że już nie muszą wyjaśniać każdego pojęcia, wkraczają dopiero wtedy, gdy uczeń wyczerpie inne możliwości. Czasami mam kłopoty, nie mogę czegoś znaleźć albo czegoś zrobić. I wtedy pomaga mi nauczyciel. Ale uważam, że to jest wyzwanie dla mnie. Żebym uczyła się samodzielnie. PLT w szkołach Summit to czas na naukę indywidualną, ale jest też czas na naukę projektową. Uczniowie współpracują z kolegami. A nauczyciele nadal nic nie objaśniają, tylko ułatwiają uczniom pracę nad zadaniami i doskonaleniem umiejętności. W Summit nauczanie projektowe podzielono na bloki, by nauczyciele pełnili różne funkcje. Wynika z tego koncepcja nauczania zespołowego. Nauczyciele mówią, że sprawia im to przyjemność; uczą się od siebie nawzajem. Brian i ja mamy duże doświadczenie, ale żadne z nas nie współpracowało regularnie. Pracowałam trochę z kimś od edukacji specjalnej, lecz, podobnie jak Brian, nie miałam w klasie kogoś na stałe, z kim mogłabym usiąść i wspólnie coś zaplanować. Nauczanie w dwie osoby daje wiele korzyści. Nawiązujemy relację opartą na zaufaniu; mogę pokazać koledze konspekt i liczę na szczere uwagi. Z innym kolegą też uczymy się od siebie nawzajem. Mamy różne doświadczenia. On uczy mnie myślenia o starszych, ja jego - o młodszych. Bo uczyłam w podstawówce, a on w szkole średniej. To świetne, ponieważ… jeśli czegoś zapomnimy, możemy przypominać to sobie nawzajem. Powiedzieć: „Teraz to”. Albo: „Dodajmy więcej”, czy: „Chyba nie rozumieją”. Ufamy sobie nawzajem, więc nie obrażamy się na siebie. Czujemy, że możemy się rozwijać, więc tworzy się sytuacja wygody i zaufania. Gdy nauczyciel nie ma na głowie całej pracy, może przejść od ogółu do specjalizacji. Pomyślcie tylko: jako nauczyciel, macie kolegę, z którym możecie współgrać. Nauczyciele mówią, że uczą się od siebie nawzajem. W dawnym systemie te drzwi były zamknięte, mówiło się, że nauczanie to czynność intymna. Teraz pozwalamy nauczycielom na interakcje, bycie razem, by wciąż się doskonalili. Piątek w Summit to dzień rozszerzonego PLT. Dzieci uczą się indywidualnie, a nauczyciele udzielają wsparcia, jako mentorzy. Zabierają uczniów na dziesięciominutowe spotkania, sprawdzają postępy z całego tygodnia. Rozliczają uczniów. Stawiają cele na kolejny tydzień. To właśnie jest motorem samodzielnego uczenia się. W piątki odbywają się też sprawdziany indywidualne. Spędzam cały piątek na 10-minutowych rozmowach z trzydziestką dzieci. To im pomaga; stawiają sobie cele, co tydzień można sprawdzić, czy zrobili postępy, a jeśli nie, to myślimy, jak pomóc im się poprawić.