Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:17:01
0 punktów energii

Salman Khan at Rice University's 2012 commencement

Transkrypcja filmu video (w języku angielskim)
Panie i Panowie, przywitajcie ze mną pierwszego gościa naszego 99 rozdania dyplomów - Salmana Khan. To ogromny zaszczyt być tutaj. Może mając 35 lat wydaję się Wam dużo starszy, ale z mojej perspektywy nie czuję się wiele starszy niż wiele osób z widowni. Czuję się trochę jak Wasz starszy brat. Chciałbym podzielić się kilkoma przemyśleniami, pomysłami, wskazówkami, które stosuję podczas mojej własnej przygody. One ciągle się rozwijają. Weźcie je jako ziarno soli. Mam nadzieję, że pomogą Wam w jakiś sposób, gdy ruszycie dalej - bo wszyscy ruszacie teraz na własną przygodę. Za kilka minut dostaniecie dyplom. I to będzie bardzo niesamowita rzecz. Oczywiście, kilka rzeczy przywiodło Was do Rice - Wasza inteligencja, kreatywność, ciężka praca. Ale ten dyplom będzie pewną oceną Was, bardzo ważną oceną z jednego z najlepszych światowych uniwersytetów. I gdy już go dostaniecie, naprawdę świetne rzeczy zaczną się dziać w Waszym życiu. Będziecie podróżować do różnych miejsc. Pójdziecie na pierwszą rozmowę. Wasze resumé wzniesie się na wyższy poziom. Ludzie zaczną oczekiwać od Was odpowiedzialności. Będziecie doceniać możliwość posiadania wątpliwości. Na początku chciałbym zastanowić się z Wami jak możecie wykorzystać tę ocenę, którą za chwilę dostaniecie, żeby zwiększyć ilość pozytywnych rzeczy na świecie, ogólne zadowolenie, i żebyście mogli wpływać na innych. Osobiście wierzę, że to kiedyś do Was wróci. I mówię to jako osoba, która została kiedyś zainspirowana innymi absolwentami Rice. Szczerze mówiąc, aż do tego stopnia, że to co chwilę temu usłyszeliście mogło się nie wydarzyć, jeśli absolwenci Rice nie wkroczyliby do działania. W 2009 - jak słyszeliście z wprowadzenia o Khan Academy - zaczęło się od moich kuzynów. I już w 2009 dziesiątki tysięcy ludzi zaczęli to oglądać. Było oczywiste, że większość z nich to nie moi kuzyni. Bardzo na mnie wpłynęło to, co zaczęło się dziać. Dostawałem listy z podziękowaniami z całego świata. Usiadłem z moją żoną i mieliśmy nieco oszczędności. We wstępie powiedziano, że byłem głównym sponsorem. Muszę sprostować. Byłem głównym analitykiem. To dwie osobne ekonomiczne strefy. Ale to był dobry początek. Wszystko szło świetnie. Była możliwość, bym pewnego dnia został menadżerem. Ale, szczerze, miałem problemy z poradzeniem sobie z codziennymi obowiązkami. Więc usiadłem z moją żoną. Mieliśmy trochę oszczędności. I powiedziałem - "To nie jest projekt przynoszący zysk." "Ale jest tutaj potencjał, żeby zrobić coś na skalę światowej edukacji. Możemy uczyć ludzi z całego świata." "Zysk w społeczność będzie prawie nieskończony. Na pewno ktoś zauważy, że warto w to zainwestować." Pochwycił mnie ten trochę naiwny pogląd, więc rzuciłem pracę i zacząłem pracować nad Khan Academy. I tak jak zaczyna się większość takich historii, dziewięć miesięcy później miałem wiele spotkań, ale właściwie nic się nie działo. Szczerze mówiąc, kiedy słyszycie biografię, myślicie "Oh, musiało iść jak z płatka." Ale po dziewięciu miesiącach pracy właściwie byłem w dołku. Mieliśmy pierwsze dziecko - miałem 32 lata - właśnie urodził się nasz syn. Zakopaliśmy już trzydzieści albo czterdzieści tysięcy dolarów w nasze oszczędności, co miało zapewnić płatność za dom, którego jeszcze nie kupiliśmy. I podobnie jak wielu z Was, byłem osobą z dobrymi ocenami przez całe życie, podążałem szybko przez karierę, i tak dalej. I nagle zrobiłem coś, co było ryzykowne. Wiedziałem, że ludzie zaczynają mówić: 'Wiesz co się dzieje?' 'Wiesz, że Sal właśnie się wypalił?' Zacząłem myśleć trochę paranoidalnie - "Czy zawiodłem moją rodzinę?" - - byliśmy już na drodze by zapewnić sobie komfortowe życie, i może właśnie wszystko przepadło. Szczerze, jedyną rzeczą, która jeszcze mnie trzymała, były te małe akty oceny - - listy z ludzi z całego świata, mówiące - "Hej, to mi naprawdę pomogło." "Dostałem 5 z egzaminu z algebry." albo "To był powód mojego powrotu na studia." Albo wiele innych rzeczy. I wtedy nagle, naprawdę, kiedy byłem już prawie na dnie i miałem zamiar to rzucić, dostałem największy prezent - albo całą serię. Miałem link na stronie, gdzie ludzie sponsorowali 5 albo 10 dolarów, i nagle przychodzi donacja 10 000 dolarów. A to było od Ann Doerr, która, jak się później dowiedziałem, skończyła Rice w 1975. Od razu napisałem do niej e-maila - "Bardzo dziękuję, to jest największa donacja jaką Khan Academy kiedykolwiek dostał. Gdybym był rzeczywistą szkołą, to budynek właśnie byłby nazwany Twoim nazwiskiem." (Co oczywiście i tak byłoby za mało, by się odwdzięczyć.) Ale ona powiedziała - była z Północnej Karoliny - powiedziała, "Cóż, powinniśmy się spotkać na lunch, chciałabym się dowiedzieć więcej o tym, co robisz." I umówiliśmy się na lunch w indyjskiej restauracji w mieście Palo Alto. I ona pyta, "Jaką masz teraz wizję?" Mówię, "Cóż, chciałbym móc robić filmiki do końca życia." "Możemy dołączyć innych członków. Możemy tłumaczyć filmy na inne języki." "Możemy mieć interaktywne ćwiczenia, odpowiedzi. Możemy stworzyć sposób połączenia studentów z całego świata, żeby mogli sobie razem pomagać. Coś w rodzaju światowej klasy dla każdego, gdziekolwiek i za darmo." Ona odpowiada, "Wiesz, to jest ogromna ambicja. Ale widziałam, co już do tej pory zrobiłeś." (Miałem wtedy już jakieś 900 filmów.) "I myślę, że w tym kryje się potencjał. Ale mam pytanie: W jaki sposób utrzymujesz samego siebie?" A ja, w najbardziej dumny sposób jaki można, powiedziałem: "Nie utrzymuję." Ona pokiwała głową, i wyszliśmy. Ona wsiadła na rower. Ja wsiadłem do samochodu. Wróciłem do domu. I gdy jechałem autostradą, nie oczekując już wiele więcej - - miałem setki takich spotkań i nic z tego nie wychodziło - - wtedy udowodniła, że w największy sposób wspomaga Khan Academy. Gdy jechałem autostradą, dostałem SMSa od Ann. A pisała: "Naprawdę będziesz musiał wesprzeć samego siebie. Właśnie przelałam Ci 100 000 dolarów." Więc to był dobry dzień. (I niemal uderzyłem samochodem w garaż.) I myślę - oczywiście, pieniądze stanowiły duży czynnik - - biorąc pod uwagę sytuację, w jakiej była moja rodzina. Ale rzeczywiście wpływającym darem od Ann był akt oceny. Fakt, że naprawdę wierzyła w to, co robiłem. I wiem, że gdy czasem opowiadam tę historię, ludzie w głowie myślą: "Wiesz, ona mogła sobie na to pozwolić." "Ja nie mógłbym dać komuś 100 000 dolarów." Ale, po pierwsze, muszę podkreślić, że miałem spotkania z prawdopodobnie 50 innymi gośćmi, którzy byli w jeszcze lepszej sytuacji, by pomóc. Ale oni - tak naprawdę czekali na coś innego. Mówili, "Wiesz ten gość robi coś całkiem genialnego." "Nie wiem jak to zagospodarować. Brzmi jak świetny pomysł, ale..." I z powodu takiego podejścia, cały plan mógł się skończyć na niczym. Projekt mógł nie istnieć. Więc potrzeba było szczególnej osoby, która mogłaby wkroczyć do akcji. Kolejną rzeczą, którą chcę podkreślić, że jeśli jesteście w sytuacji by zrobić coś takiego jak Ann, to jest to niesamowita, niesamowita potęgą, jaką macie w swoim życiu. Osobiście wierzę, a teraz szczególnie, że kiedy zbliżam się to pozycji by zrobić coś takiego jak Ann - wpłynąć na innych ludzi - - chcę podkreślić, że jest coś takiego, co możecie zrobić po swojemu już dziś. Możecie ocenić innych, wpłynąć na innych, zwiększyć ogólne szczęście i dobre rzeczy na świecie. I może to być tak proste jak: Wasza rodzina idzie dziś z Wami na obiad. I idziecie do restauracji i widzicie, że ktoś właśnie przygotował coś świetnego. W większości przypadków, tylko siadamy i mówimy: "Oh, to było coś fajnego, to była dobra obsługa." Ale może dacie im ekstra napiwek? Jesteście w pracy i widzicie, że ktoś wychodzi ponad poziom i mówicie: "To było świetne - zrobili coś naprawdę genialnego." Do czego zmierzam - i to jest coś, co sobie ciągle powtarzam - - Nie siedźcie i obserwujcie. Doceńcie to! Jeśli zobaczycie, że ktoś zrobił coś świetnego, powiedzcie im o tym. Powiedzcie im szefom o tym. Ich rodzinie. A gdy to zrobicie, zaczną się dziać fascynujące rzeczy dookoła. Oczywiście, uczynicie ich dzień świetnym. Albo nawet rok. Możecie uświetnić ich całą karierę. Widziałem takie rzeczy. Prawdopodobnie, w pewnym sensie, dacie im lepsze życie. A co więcej, zaczną robić jeszcze więcej super-pozytynych rzeczy! Ludzie dookoła ich zobaczą i docenią ich poświęcenie. I zaczną ich również naśladować. Nawet jeśli to nie było Twoim zamierzeniem - chciałeś tylko podkreślić coś dobrego, co dzieje się w świecie - ludzie zobaczą, że jesteś źródłem pozytywnych rzeczy. A kiedy jesteś źródłem, zaczniesz naturalnie przyciągać ludzi. Drugą rzeczą, którą chcę się z Wami podzielić (i jeszcze raz: te zasady mogą się ciągle ulepszać) to pomysł uczenia się przez całe życie. Coś, co chcę podkreślić tak bardzo, jak to możliwe. Biorąc pod uwagę w co teraz wkraczacie Wiecie, najbliższe 10 lat to Wasza szansa na zadawanie naiwnych pytań o coś, czego nauczycie się później. A te najważniejsze pytania, które będą miały prawdziwie wielką rolę, to Wasza szansa na inwestowanie w siebie. Jedną rzeczą, która jest całkiem unikalna w Khan Academy to ludzie, którzy chcą się uczyć przez całe życie. Można zobaczyć jak to zmienia ich pogląd na świat. Wiecie, że w 2008 - kiedy zaczął się kryzys finansowy - zacząłem robić filmiki na tym się akurat znałem - zacząłem robić filmiki o zasobach narodowych, i kredytach i zabepieczeniach kredytów mieszkaniowych. Dostawałem listy - wiecie, coś w rodzaju - "To było naprawdę pomocne. Wiem teraz co się dzieje w wiadomościach." Ale dostałem jeden szczególnie niesamowity list. A był to mężczyzna, który pracował w pewnym banku. Pisał: "Dzięki za filmik o kredytach mieszkaniowych. Wreszcie wiem czym zarabiam na życie." [śmiech] To raczej, jak myślę, bardziej straszna historia niż dobra. Ale pokazuje coś ekstremalnego. Bo to nie tylko coś, co wpłynie na Was w praktycznym sensie - na Waszą karierę. Pewnie, dostajemy wszelkiego rodzaju listy i zwierzenia od ludzi z całego świata. Ale wciąż, te, które zmieniają mój mózg najbardziej to te, które świadczą o nauce przez całe życie. I dowodzą o tym, że wychodzi się poza praktyczną strefę. Wychodzi nawet ponad to, że możecie wykorzystać wiedzę. Dostałem list, również w 2008, od chorej na raka pacjentki - miała dwa miesiące życia. I powiedziała, co zupełnie mnie powaliło: "Mam dwa miesiące." Powiedziała to w niesamowicie pozytywnym tonie. Powiedziała: "Ale moim życiowym marzeniem było nauczyć się rachunku całkowego, a Khan Academy pozwolił to zrealizować, więc nie mogę się doczekać kolejnych dwóch miesięcy nauki." I kiedy to usłyszałem, zmieniło to moją perspektywę, byłem zafascynowany, że mogę uczyć się tak długo, jak tylko będę mógł dalej żyć. Ostatnim punktem, którym chcę się z Wami podzielić, będzie coś w rodzaju: 'Patrzcie na rzeczy z perspektywy' Wiem, że wszyscy to powtarzają. Ale naprawdę, musicie się tego trzymać. Wszystkim tutaj zebranym - odpukać w drzwi - będzie się dobrze wiodło. Będziecie mieli cztery sypialnie w mieszkaniu. Będziecie mieli samochody z automatycznymi oknami. Będziecie mogli przepłynąć świat kiedy tylko zechcecie. Ale w drodze spotkanie się z różnymi wzlotami i upadkami. I właściwie, te wzloty i upadki zdarzają się częściej gdy dochodzicie do punktów zwrotnych życia. Kiedy wkraczacie w nową pracę, kiedy wkraczacie w jakąś nową fazę Waszego życia. Zawsze musicie koncentrować się na długo terminowej grze - końcowej grze. I powiem Wam, że przeszedłem przez bardzo dramatyczne etapy, kiedy byłem już poza grą. Było to w 1998, kiedy zostałem absolwentem. Byłem tylko kilka miesięcy starszy od Was wszystkich. I jakiś magazyn komputerowy zobaczył coś, co zrobiłem. Napisali miły profil o mnie. Nazwali go: "Jasna przyszłość." Kiedy zobaczyłem ten magazyn, byłem bardzo dumny. Powiedziałem: "Zobaczcie, wkręciłem się. Mam całą karierę przed sobą. Zdążyli już o mnie napisać w gazecie." I szczerze, trochę się zadumałem. I to jest w porządku. Możecie cieszyć się swoim sukcesem. Ale tak naprawdę nie miałem żadnej perspektywy. Była to bardzo niebezpieczna sytuacja. I żeby rzeczywiście ułożyć rzeczy w perspektywie - a cieszę się, że to zrobiłem - - dwa miesiące później zmieniłem pracę, wyższa pensja, myślałem, że jestem już na dobrej drodze. Miałem nowego szefa. I w pierwszych trzech dniach pracy, spędził godzinę na kompletnym krytykowaniu mnie. Głównie mówiąc mi, że nie jestem wart jego czasu. Że jestem niekompetentny, I tak dalej, możecie sobie wyobrazić. I oto był sukces całego życia - wymyślne stopnie z różnych uniwersytetów. Dwa miesiące wcześniej, opublikowano mnie w magazynie. A teraz, ni stąd ni zowąd, nie mając nawet 23 lat, byłem w hotelowym pokoju, w połowie donikąd, płacząc, nie wiedząc co dzieje się w moim życiu - przekonany, że to już koniec wszystkiego, że wszystko na nic. Ale jakoś przedzieracie się przez to. Budzicie się rano. Rzeczy zaczynają wyglądać trochę lepiej. Tydzień później znacznie lepiej. Zaczynacie znowu wysyłać resumé. Znalazłem pracę miesiąc później. I wszystko jest w porządku. Ale jedno, co chcę podkreślić, (bo przeszedłem przez wzloty i upadki, a ma się tylko jedną prognozę na życie.) podejrzewam, że wiele z Was będzie miało wyższe wzloty niż ja i wiele z was niższe upadki niż ja. To mnie czasem bardzo martwi. Ci, którzy będą mieli wyższe wzloty - utrzymajcie je w większej perspektywie. A co jest nieuniknione, niektórzy będą brnąć do przodu i będą tak szczęśliwi, że nikt z nas nie może sobie teraz wyobrazić. Ale trzymajcie je nadal w perspektywie. Cieszcie się sukcesem. Kiedy Wasze ego zacznie zbytnio rosnąć, pamiętajcie, że Słońce kiedyś będzie supernową, galaktyki się zderzą. Jesteśmy tylko małymi ssakami na małej planecie. Jest tysiąc, dwa tysiące milionów gwiazd w galaktyce - w tylko naszej galaktyce. Miejcie wiarę w Wasz mały sukces. A kiedy będziecie mieli ciężki okres, a będziecie - ci z Was, którzy przejdą bolesne momenty. Potkniecie się i będziecie może wiele razy wracali zza bramki. Również ułóżcie rzeczy w perspektywie - w perspektywie Wszechświata są malutkie. Staną się rzeczami, o których będzie można żartować, rozmawiać za piętnaście lat, albo może nawet piętnaście dni. Żeby wszystko podsumować, dam Wam mały eksperyment myślowy, który sam używam kiedy staję przed trudną decyzją albo gdy chcę przemyśleć jak podchodzę do życia. Wyobraźcie sobie siebie za 50 lat. Macie około 70 lat. Wracacie do domu. Właśnie minęliście narodowy hologram prezydenta Biebera. I zaraz potem myślicie o swoim życiu. O wszystkich sukcesach, które mieliście. Mieliście bardzo udaną karierę - mogliście zapewnić byt rodzinie - - mieliście niesamowitych przyjaciół - i mówię Wam, mogę przysiąc, że za 50 lat, będziecie przypominać sobie przyjaciół, których poznaliście tutaj. Będziecie myśleć o tym kampusie. Wspominać go. Śmiać się. Pomyślicie o swoich dzieciach, o wszystkich relacjach, jakie nawiązaliście i o tym, co zrobiliście dla świata. Ale też będziecie myśleć o rzeczach, które wolelibyście zrobić lepiej. Może. Nazwijcie je "żale", jeśli chcecie. Wszyscy je będziemy mieć. Mam pewne wyczucie, czym te żale mogą być. Coś w rodzaju: "Poszło nieźle, ale mogłem spędzić więcej czasu z dziećmi." "Mogłem częściej mówić żonie, że ją kocham." "Mogłem pokazać więcej radości, wpłynąć na więcej ludzi, ocenić więcej ludzi, uśmiechać się częściej, śmiać się częściej." "Żałuję, że nie spędziłem więcej czasu z rodzicami, częściej ich przytulałem, mówiłem im, jak bardzo ich kocham zanim odeszli." I gdy zaczynacie mieć te żale, dżin wyskakuje i mówi: "Wydajesz się być dobrą osobą." "Zrobiłeś wiele dobrego w życiu. Ale szkoda mi wszystkich Twoich niepowodzeń, bo wydają się bardzo istotne." "Więc dam Ci drugą szansę." a Wy mówicie: "Dobrze." I dżin pstryka palcami i przynosi Was z powrotem tutaj do Rice University, w maju 2012. I mówi: "To Twoja druga szansa. Możesz mieć cały sukces, który miałeś za pierwszym razem. Ale teraz masz szansę zrobić inne rzeczy." "To jest Twoja szansa, żeby się śmiać więcej, żeby dać z siebie więcej pozytywnej energii, szansa, żeby powiedzieć ludziom, którzy mają dla Ciebie duże znaczenie, jak bardzo ich kochasz, zanim będzie za późno." I oto ja jestem tutaj - naprawdę zaszczycony, że mogę być tutaj, i bardzo mnie ekscytuje to jak wykorzystacie swoją drugą szansę. Dziękuję Wam. English subtitles by Mike Ridgway (khaniverse.blogspot.com)