Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:4:33
0 punktów energii

Khan Academy w Szkołach Publicznych Summit

Transkrypcja filmu video (w języku angielskim)
Nikt nie się nie chwali: „Nie czytam. W szkole nie znosiłem angielskiego”. Za to wypada powiedzieć: „Matematyki nie ruszam”. Żyjemy w świecie ilościowym. Uświadamiam uczniom, że matematyka towarzyszy im zawsze: kiedy rzucają do kosza lub wypijają kubek wody. Uczę ich myślenia liczbowego. To ważna umiejętność, która przyniesie im w życiu korzyści. Szkoła publiczna w San Jose w Kalifornii To trzecia placówka w tej sieci szkół publicznych. Pierwsza parę lat temu uczestniczyła w programie „Czekając na Supermana”. My zaczęliśmy w tym roku. Postanowiliśmy zrobić coś innego niż reszta szkół w sieci. Wdrożyliśmy specjalny program nauczania matematyki. Łączymy metodę tradycyjną z zajęciami z komputerem. Ułatwiamy dzieciom przyswajanie wiedzy. O Khan Academy dowiedziałem się w zeszłym roku szkolnym, chyba po konferencji TED Talk. Zainteresowaliśmy się tematem. Obiecali nam ścisłą współpracę i pomoc. Zaczęliśmy, nie wiedząc, co będzie. Mówimy im, czego potrzebujemy, a oni spełniają nasze prośby. Z czasem będzie to przebiegać jeszcze sprawniej. Khan Academy ma wiele zalet. Nauczycielom utrudnia pracę, bo wyżej wiesza poprzeczkę. Czytając raporty (łatwo dostępne!), myślisz: „Może lekcja, którą uważałem za odpowiednią dla całej klasy, będzie dobra tylko dla 20% uczniów? Przemyślę to. Czy zadania będą za trudne dla 80% klasy, czy przeciwnie - zbyt łatwe?”. Zadając pracę domową, często utrwalasz błędy i złe nawyki. Khan Academy jest super, bo od razu daje informację zwrotną wszystkim 36 osobom w klasie. Ja bym im tego nie zapewnił. Każdy uczeń dostaje taką informację przy każdym zadaniu! Błędy się nie utrwalają. Teraz uczniowie przyswajają procesy i uczą się je stosować, a nie tylko tego, jak przebrnąć dalej. Traktują tę metodę jak grę wideo. W grze ciągle się mylisz. I w matematyce też! Podobnie jak w każdym innym szkolnym przedmiocie. Warto uczyć się na błędach. I nasi uczniowie właśnie to robią: w porę uczą się na błędach. Robią postępy, uczą się matematyki, zamiast tylko udawać, że coś rozumieją. Tak jak dorośli, muszą mieć wyznaczony cel. Przekonaliśmy się, że konkretne, osiągalne cele motywują uczniów. Każdy może otworzyć stronę Khan Academy i powiedzieć: „Mój cel - to 6 ćwiczeń”. Widzisz postęp. W procentach! A gdy zrealizujesz cel, program cię informuje. Uczniom odpowiada ta ocena własnych możliwości. Chętnie stawiają sobie cele i cieszą się, gdy je osiągną. Zmienili podejście. Są bardziej odpowiedzialni i świadomi swoich postępów. Zdają sobie sprawę, co wiedzą, a czego nie. Więcej mówią o swoich potrzebach. Mnie jest łatwiej pracować, bo lepiej znam uczniów. Khan Academy nie pozwala ukrywać braków w wiedzy. Nauczyciela zachęca, żeby przygotowywał świetne lekcje dla jak największej liczby uczniów. To możliwe dzięki informacjom o postępach. Wzrasta motywacja i chęć rozwiązywania zadań… Mając wybór, nie wróciłbym do poprzedniego systemu nauczania!