If you're seeing this message, it means we're having trouble loading external resources on our website.

Jeżeli jesteś za filtrem sieci web, prosimy, upewnij się, że domeny *.kastatic.org i *.kasandbox.org są odblokowane.

Główna zawartość
Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:11:23

Zapobieganie zakażeniu gruźlicą — film z polskimi napisami

Transkrypcja filmu video

Powiedzmy, że mamy dwóch pacjentów. Jeden z ich jest zakażony gruźlicą, niech to będzie osoba A, a drugi nie, to będzie osoba B. Jakie czynniki sprawią, że osoba A będzie bardziej zakaźna dla otoczenia? O czym musimy myśleć zastanawiając się, jak bardzo osoba B jest narażona na zakażenie? Jest kilka takich rzeczy. Po pierwsze, osoba A rozsiewa bakterie poprzez odkrztuszaną wydzielinę. Zatem znaczenie będzie miało nasilenie kaszlu. Powiedzmy, że ten pacjent ma bardzo nasilony, męczący kaszel, co czyni go bardziej zakaźnym niż gdyby miał kaszel łagodny. Okazuje się, że to dorośli mają najsilniejszy kaszel. Osoby dorosłe kaszlą bardziej niż dzieci, a więc są bardziej zakaźne niż dzieci. Zapiszę to. Analizując rozprzestrzenianie się gruźlicy, ta zależność jest dobrze widoczna. To dorośli przenoszą większość przypadków gruźlicy, a nie dzieci, czy tym bardziej noworodki. Po drugie, bakterie muszą być żywe. Wydaje się to dość oczywiste, nie przeniesiesz choroby, jeśli nie masz w organizmie żywych bakterii. Żeby dowiedzieć się, czy dany pacjent ma żywe prątki pobiera się od niego próbkę plwociny lub śluzu z dróg oddechowych i analizuje się ją pod mikroskopem, czyli wykonuje rozmaz. Dosłownie "rozmazuje się" odrobinę plwociny na szkiełku i ogląda ją pod mikroskopem, dzięki czemu można zobaczyć prątki gruźlicy. Można także wykonać powiew i sprawdzić, czy będzie dochodziło do wzrostu bakterii. Jeśli zobaczymy bakterie, albo uda nam się je wychodować, to znaczy, że w organizmie naszego pacjenta znajdują się żywe bakterie i może przenosić zakażenie na inne osoby. Po trzecie, jeśli odnajdziemy w jego płucach zmiany jamiste, co nazywamy gruźlicą jamistą - zapiszę to. Jamy gruźlicze pełne są maleńkich prątków. To bardzo charakterystyczny objaw, jeśli odnajdziemy u naszego pacjenta jamy, to świadczy to o postępującej gruźlicy popierwotnej, o czym należy pamiętać. Pamiętaj, że wyróżniamy gruźlicę pierwotną i popierwotną i to właśnie popierwotna związana jest z powstawaniem zmian jamistych w płucach. Te osoby są bardziej zakaźne dla otoczenia, bo jamy pełne są żywych bakterii. A jak możemy zapobiec rozprzestrzenianiu się gruźlicy? Na początek leki. Mamy do dyspozycji sporo leków skutecznych przeciwko gruźlicy. Ważnym aspektem terapii jest tutaj leczenie bezpośrednio nadzorowane. Leczenie bezpośrednio nadzorowane - DOT. Polega ono na tym, że pacjent przyjmuje lek pod okiem lekarza lub pielęgniarki, bo niektórzy o tym zapominają, albo po prostu nie lubią brać leków. W ten sposób łatwo kontrolować, czy nasz pacjent przyjmuje leki. A więc DOT. Dzięki temu zwiększa się oczywiście szansa na to, że zabijemy bakterie i nie będziemy musieli martwić się ich rozprzestrzenianiem. Zazwyczaj dzieje się się to po około dwóch tygodniach, już po dwóch tygodniach terapii bakterie zostają zniszczone na tyle, że wyniki rozmazów i posiewów są ujemne. Poprawia się także stan zdrowia i pacjent nie ma już tak silnego kaszlu. To kolejny czynnik ograniczający transmisję. Co jeszcze jest ważne? Aby pacjent rozsiewający bakterie został odizolowany od innych. A więc izolacja. Najważniejsze, żeby te osoby nie przebywały w otoczeniu dzieci, zwłaszcza dzieci poniżej czwartego roku życia. Dzieci narażone są na ciężki przebieg gruźlicy, więc powinniśmy zrobić wszystko, aby się nie zaraziły. Powinniśmy izolować te osoby także w nocy. W nocy, w czasie snu - oznaczę to znakiem @. Należy izolować te osoby w godzinach nocnych, dobrze żeby miały własną sypialnię. Oczywiście idealnie byłoby, gdyby były całkowicie odizolowane, ale nie zawsze jest to możliwe, mogą przecież mieszkać z rodziną. Najważniejsze, żeby nie kontaktowały się z dziećmi poniżej czwartego roku życia i miały zapewniony osobny pokój do spania. Ważnym środkiem ochrony są maseczki. Maseczka chirurgiczna ogranicza rozprzestrzenianie się patogenów wydostających się z dróg oddechowych do otoczenia. Narysuję to. Maseczki wyłapują plwocinę i bakterie, zapobiegając ich roznoszeniu się. Oto moja maseczka chirurgiczna, mniej więcej tak to wygląda. Jak widzisz, dosłownie zatrzymuje ona to, co wychodzi z ust i nosa. Jak widzisz, dosłownie zatrzymuje ona to, co wychodzi z ust i nosa. Maseczki chirurgiczne nie zaburzają oczywiście oddychania, zatrzymują tylko większe cząsteczki opuszczające drogi oddechowe. A co może zrobić osoba B? Najprostszą rzeczą będzie stanąć w pewnej odległości od osoby A. Nie musi stać tak blisko niej, powinna utrzymywać pewien dystans. Dzięki temu zmniejszy szanse na zakażenie. Zapiszę to - utrzymywanie dystansu. A co robimy, kiedy w pomieszczeniu jest duszno, albo nieprzyjemnie pachnie? Zazwyczaj otwieramy drzwi i staramy się przewietrzyć. Ta strzałka symbolizuje napływ świeżego powietrza. Warto otworzyć okna i jeszcze szybciej przewietrzyć pomieszczenie. Robimy wszystko, żeby pozbyć się tego zapachu. Jeśli dostępny jest wentylator, to go włączamy. Chodzi o to, żeby doprowadzić do wymiany powierza znajdującego się w pomieszczeniu na świeże powietrze. Czyli wietrzenie pomieszczeń. Chodzi o to, że wystarczą naprawdę proste rzeczy. Otwarcie okien i drzwi, żeby powietrze naturalnie się wentylowało, albo włączenie wentylatora. Wszystko, żeby zmniejszyć ryzyko wniknięcia bakterii do płuc. Dostępne są także specjalne maski z filtrami. Wyglądają i funkcjonują nieco inaczej niż maseczki chirurgiczne. Wyłapują bardzo maleńkie cząsteczki, w przeciwieństwie do maseczek chirurgicznych, które zatrzymują tylko te duże. Te zatrzymują bardzo małe cząsteczki, zapobiegając ich przedostaniu się do dróg oddechowych. Sprawiają, że cząstki się od nich odbijają, albo są zatrzymywane przez filtr i nie dopuszczają ich do naszej jamy ustnej ani nosowej. Jedną z najpopularniejszych jest maseczka N95. Typów jest oczywiście znacznie więcej, ale ta jest najbardziej popularna. Są też inne środki ochrony, niestety już bardziej kosztowne. Być może są ci już znane. Jeden z nich to ultrafiolet. (pisze) bakteriobójcze lampy UV Wiesz może, na czym polega ich działanie? (pisze) Bakteriobójcze, "bójczy" znaczy, że coś zabija. Promieniowanie bakteriobójcze. Można też spotkać się ze skrótem UVGI, że UVGI została zainstalowana. Tego typu lampy emitują promieniowanie UV. Kiedy na jego drodze staną prątki gruźlicy, jakiś tu i jakiś tu to bakterie zostają zniszczone. Bakterie nie są już żywe i osoby znajdujące się w pomieszczeniu są bezpieczne. Na koniec chciałbym wymienić filtry HEPA. Montuje się je w suficie, spróbuję to narysować. Mają otwór, którym powietrze napływa do środka i otwór, którym wypływa. Wymarzę jeszcze to i pokarzę. Powiedzmy, że napływa tu powietrze, oznaczę to strzałkami, a tutaj wypływa, to też zaznaczę. W środku znajduje się filtr. Zatrzymuje on prątki gruźlicy, więc jest wysokowydajnym filtrem cząstek stałych. (pisze) filtr cząstek stałych. Oczywiście nikt tak nie mówi, ta nazwa jest zdecydowanie zbyt długa, dlatego używa się skrótu HEPA. Filtry HEPA wyłapują bakterie i powodują ich unieruchomienie w filtrze, więc wypływające z nich powietrze jest czyste, wolne od prątków gruźlicy. Można pójść o krok dalej i zamiast oddawać całe przefiltrowane powietrze oddawać tylko jego część, a resztę wypuszczać poza pomieszczenie. Generuje się w nim wówczas negatywne ciśnienie, bo więcej gazu opuszcza pomieszczenie niż do niego napływa. Działa to trochę tak, jak w odkurzaczu, nie całe pobierane powietrze powraca do pomieszczenia i wytwarza się negatywne ciśnienie. Więc na pomieszczenie działa pewnego rodzaju odkurzacz i jeśli zadbamy o to, żeby okna i drzwi były szczelnie zamknięte, to wytworzymy w nim negatywne ciśnienie. Dzięki temu chronimy pomieszczenia znajdujące się wokół. Zamknęliśmy okna i drzwi i nic nie ucieknie z niego na korytarz, bo kiedy tylko otworzy się drzwi negatywne ciśnienie "zasysa" powietrze do wnętrza pomieszczenia i nic z niego nie ucieknie. To kolejny trik na unikniecie rozprzestrzeniania się gruźlicy. Wytworzenie negatywnego ciśnienia poprzez usunięcie części powietrza z pomieszczenia i szczelne go zamknięcie, dzięki czemu powietrze przepływa z korytarza do pokoju, a nie odwrotnie i prątki nie przedostają się do innych części budynku, a tym samym nie infekują innych osób.