Aktualny czas:0:00Całkowity czas trwania:9:59

Transkrypcja filmu video

Pomyślałem, że naszą podróż do krainy ekonomii zacznę od cytatu z jednego z największych ekonomistów w dziejach, szkockiego filozofa Adama Smitha. Był on pierwszym prawdziwym ekonomistą w sensie, w jakim dziś rozumiemy to słowo. Cytat pochodzi z jego „Bogactwa narodów”, wydanego w roku 1776. W tym samym roku podpisano amerykańską Deklarację Niepodległości. To jeden z najsłynniejszych fragmentów: „Co prawda, nie zamierza on (podmiot gospodarczy) na ogół popierać interesów społecznych ani też nie wie, czy je popiera. Gdy kieruje wytwórczością (posiadanymi środkami produkcji) tak, aby jej produkt posiadał możliwie najwyższą wartość, myśli tylko o swym własnym zarobku. (Myśli tylko o własnym zysku.) A jednak w tym, jak i w wielu innych przypadkach, jakaś niewidzialna ręka prowadzi go do celu, którego wcale nie zamierzał osiągnąć.” Ta „niewidzialna ręka” jest słynna. „…niewidzialna ręka prowadzi go do celu, którego wcale nie zamierzał osiągnąć.” Mówi tu: ludzie działają po prostu we własnym interesie i czasem prowadzi to do skutków, których żaden z nich nie planował. I dalej: „Społeczeństwo nie zawsze źle wychodzi na tych skutkach.” Czyli, że właściwie nic w tym złego. „Mając na celu swój własny interes człowiek często popiera interesy społeczeństwa skuteczniej niż wtedy, gdy zamierza im służyć.” To dość mocne stwierdzenie, właściwie główna teza kapitalizmu. Mówiłem, że powstało w tym samym roku, co Deklaracja Niepodległości. Oczywiście ojcowie-założyciele USA pisali Deklarację Niepodległości jak konstytucję definiującą strukturę demokratycznego państwa i prawa jego obywateli. Ale kwintesencja amerykańskości, jej istota została w co najmniej równym stopniu ukształtowana przez Adama Smitha; przez sformułowane przez niego podstawowe idee kapitalizmu. Zbiegiem okoliczności oba te dzieła powstały w tym samym czasie. Ta idea wcale nie jest intuicyjna: że poszczególni ludzie, dążąc do zaspokojenia własnych egoistycznych potrzeb, mogą służyć społeczeństwu lepiej, niż gdyby wszyscy… niż gdyby każdy z nich świadomie starał się zwiększać dobrobyt społeczeństwa. Myślę, że Adam Smith nie uznałby jednak, że egoizm zawsze jest korzystny, albo że myślenie o społecznych skutkach własnego postępowania nigdy nie jest korzystne. Pisze jednak: „często”. Często działanie z pobudek egoistycznych przynosi wspólne dobro. Może sprzyjać innowacjom, polepszać inwestycje, może poprawiać efektywność, zwiększać dobrobyt; może zapewnić wszystkim obywatelom większy kawałek tortu. Obecnie ekonomia jest często… Adam Smith w każdej tezie łączy czynniki mikroekonomiczne i makroekonomiczne. „Mikro” to poszczególni ludzie działający we własnym interesie, a „makro” to interes narodu, państwa, któremu nieświadomie służą. Natomiast współczesna ekonomia zazwyczaj dzieli się na te dwie szkoły, dwie dziedziny: mikroekonomię… czyli dziedzinę zajmującą się pojedynczymi podmiotami… Podmiotami mogą być przedsiębiorstwa, ludzie, gospodarstwa domowe… …i makroekonomię, która zajmuje się wielkościami agregatowymi. Makroekonomia. Można domyślić się z przedrostków: „mikro” oznacza rzeczy bardzo małe, zaś „makro” odnosi się do dalszej perspektywy. Powtórzę: mikroekonomia zajmuje się tym, jak podmioty gospodarcze podejmują decyzje… jak podejmują decyzje… a właściwie, jak lokują… Napiszmy: decyzje/alokacje. …jak lokują swoje dobra rzadkie. Ten zwrot słyszy się bardzo często w rozmowach ekonomistów. Dobra rzadkie to takie, których nie mamy bez liku. Na przykład miłość nie jest dobrem rzadkim. Można kochać wszystko i wszystkich. Dobrem rzadkim jest natomiast żywność, albo woda, pieniądze, czas, albo praca. To wszystko są dobra rzadkie. Mikroekonomia zajmuje się tym, jak ludzie lokują te dobra, jak decydują, co z nimi zrobić, i jak to wpływa na kryzys, rynki i wszystko inne. Makroekonomia to dziedzina opisująca, co się dzieje z gospodarką jako całością. Zatem: Całość… co się dzieje z całością gospodarki wskutek działań milionów podmiotów. Całość gospodarki. Tu mamy miliony… miliony podmiotów. Często też zajmuje się zagadnieniami związanymi z polityką. Na przykład tym, co się stanie, jeśli podwyższymy lub obniżymy podatki, kwestią: regulować czy de-regulować, jak to wpłynie na wielkość produkcji. Dlatego polityka, kwestie związane z wpływem państwa na podmioty. Zarówno w mikro-, jak i makroekonomii jest tendencja, zwłaszcza współcześnie, do czynienia z nich nauk ścisłych, czysto matematycznych. Jednak obie pojawiły się jako zbiór idei, tez filozoficznych, tez logicznych, jak te zapisane przez Adama Smitha. Mamy więc… To podstawowe tezy opisujące, jak ludzie myślą, jak podejmują decyzje. Czyli mamy rozumowanie… rozumowanie… ludzi podejmujących decyzje w sferze mikroekonomii. Decyzje… które próbujemy analizować i które upraszczamy… Napiszę to. Naprawdę upraszczamy. Mówimy: ludzie są racjonalni, będą dbali o własny interes, albo: będą maksymalizować zysk, ale to nieprawda, bo ludzie działają z bardzo różnych pobudek. Musimy jednak ich uprościć, aby móc opisać ich działania matematycznie. Upraszczamy ich zatem i dzięki temu możemy zaprząc do pracy matematykę. To jest cenne, bo pozwala na klarowne wnioski. Pozwala udowadniać tezy oparte na przyjętych założeniach. Pozwala pokazywać różne rzeczy matematycznie na wykresach i przewidywać reakcje rynku. Dlatego możliwość użycia logiki matematycznej jest tak cenna. Jednocześnie jednak jest to nieco niebezpieczne, ponieważ dokonujemy daleko idących uproszczeń. Czasem matematyka może was doprowadzić do bardzo pewnych wniosków… do wniosków bardzo dla was przekonujących, bo udowodniliście je tak samo, jak udowadnia się teorię względności, ale były one oparte na założeniach albo błędnych, albo zbyt uproszczonych, albo niepasujących do kontekstu, w którym wyciągacie wnioski. Trzeba więc podchodzić do nich z pewnym dystansem; pamiętać, że są oparte na daleko idących uproszczeniach. W makroekonomii to ryzyko jest jeszcze większe. Makroekonomia bierze na warsztat te bardzo złożone procesy: ludzki mózg; jak człowiek rozumuje i reaguje na innych, i próbuje analizować je łącznie u milionów ludzi. To super-skomplikowane. Mamy miliony tych bardzo złożonych ludzi oddziałujących na siebie nawzajem. To bardzo skomplikowane. Miliony kontaktów międzyludzkich, w gruncie rzeczy, nieprzewidywalnych. To wymaga stawiania hipotez. Stawiamy hipotezy i analizujemy je matematycznie, aby dojść do pewnych wniosków lub pewnych przewidywań. Podkreślę raz jeszcze: to jest bardzo cenne, cenna jest możliwość wykorzystywania matematycznych modeli, matematycznych założeń i wniosków, ale zawsze trzeba do nich podchodzić z dystansem. Chodzi o to, żeby zawsze podchodzić z dystansem i nabrać pewnego wyczucia. To najważniejsza umiejętność, jaką wynosi się z kursów ekonomii: umieć domyśleć się, co się stanie, nawet bez pomocy matematyki. Na koniec przedstawię wam dwa cytaty, oba dość ironiczne, ale moim zdaniem warto mieć je w głowie, zwłaszcza podczas zgłębiania ekonomii od matematycznej strony. Pierwszy cytat pochodzi od Alfreda Knopfa, właściciela wydawnictwa powstałego na początku XX wieku. „Ekonomista to człowiek mówiący rzeczy oczywiste w niezrozumiały sposób.” Myślę, że mówiąc „w niezrozumiały sposób” Knopf miał na myśli matematyczne metody stosowane w ekonomii. Spróbujemy sprawić, by stały się one bardziej zrozumiałe, i pokazać ich wartość. To jednak bardzo ważne zdanie. Często ekonomia stwierdza rzeczy oczywiste, stawia tezy bardzo zdroworozsądkowe. Warto zawsze o tym pamiętać, zawsze starać się intuicyjnie wyczuć to, co dzieje się w obliczeniach, aby wiedzieć, kiedy prowadzą nas w złym kierunku, czy to z powodu zbytniego uproszczenia, czy błędnych założeń. Drugi cytat pochodzi od Laurence’a Petera, wykładowcy USC, autora słynnej zasady Petera. „Ekonomista to ktoś, kto powie wam jutro, dlaczego to, co przewidział wczoraj, nie zdarzyło się dzisiaj.” To kolejna ważna rzecz, o której warto pamiętać. Szczególnie dotyczy to makroekonomii, bo makroekonomia szeroko wykorzystuje prognozy stanu gospodarki: co trzeba zrobić; kiedy skończy się kryzys; jaki wzrost gospodarczy będzie za rok; jak zmieni się inflacja. I często są one błędne. Nawet wśród ekonomistów są często skrajnie różne opinie. Trzeba mieć tego świadomość, bo kiedy zagłębicie się w niuanse ekonomicznej matematyki, może się wam wydawać, że to nauka ścisła, ale to nie jest nauka ścisła. Jest otwarta na subiektywizm i dużo z tego subiektywizmu tkwi w założeniach, które przyjmujemy.